Znajomi Znajomych

Znajomi Znajomych

6.9

Kuchnia

7.0/10

Obsługa

6.5/10

Wnętrze

7.5/10

Cena/jakość

6.5/10

Plusy

  • duża przestrzeń dla wielu znajomych
  • krewetki z mango!
  • smaczne lunche

Minusy

  • trochę za wysokie ceny

 

Jestem zaznajomiona ze Znajomymi od kilku ładnych lat. Trafiłam tam chyba po raz pierwszy w 2012 r. i mile mnie zaskoczyła duża przestrzeń lokalu, umożliwiająca zarówno zrobienie zamkniętej imprezy, jak i mieszcząca całą resztę imprezowego tłumu. Potem czasem wpadałam tu na piwo, a innym razem na smaczne lunche za 19 zł (chyba nie zdarzyło mi się tu zjeść nic jednoznacznie niedobrego, a często azjatycki twist w potrawach był miłym zaskoczeniem). Ostatnio gruchnęła wieść, że w Znajomych Znajomych zmienił się szef kuchni, więc w karcie też nastąpił wielki przewrót. Z racji długiej znajomości ze Znajomymi, poszłam zobaczyć, czy te rewolucje wyszły na dobre.

Świetne wrażenie zrobiła na mnie minigaleria obrazów wywieszona już na dziedzińcu. Stwarza luźny, trochę popkulturowy klimat, idealny dla klubokawiarni. W ogóle Znajomi mają świetne podwórko, ale umówmy się – dziedzińce kamienic zwykle są fajne.

W menu faktycznie trochę przewrót. Pierwsze co się rzuca w oczy, to niestety wzrost cen. W tej chwili dania głównego nie zjemy poniżej kwoty 39 zł (z pojedynczymi wyjątkami typu makaron). Taka cena dziwi w kontekście takich propozycji jak wegeburger (co prawda z dodatkiem halloumi, ale wciąż) czy burger wołowy ze standardową porcją mięsa oraz równie standardowym wszystkim innym, w tym smakiem. Za to cztery dychy za krewetki w sosie mango-kokosowym z warzywami to wydatek już akceptowalny, zwłaszcza, że sos przyrządzony jest świetnie, eksploduje egzotyką i nie nudzi się do ostatniej łyżki. Jako dodatek widziałabym tu jednak ryż, a nie kilka kromek białego pieczywa, które jednak nie do końca w mojej ocenie komponuje się z mango. Policzki wołowe dla mnie i trojga innych biesiadników okazały się być za słone, za to uznanie zdobył apetycznie duszony w maśle brokuł, nawet u naczelnego hejtera brokułów z naszego towarzystwa.

Ostrzegam też, że zamówienie deski przystawek (49 zł) dla czterech osób może skończyć się trudnościami z podołaniem daniu głównemu, bo przekąsek jest naprawdę uczciwa ilość. Na desce wjadą różnego rodzaju sery i wędliny, wege pasty (zarówno hummus, jak i baba ghanoush bardzo tahinowe), oliwki i pita, czyli taki typowy miksik dobroci z różnych stron świata. Świetna pozycja do piwa czy drinka, choć można by dopieścić jakość pieczywa (i zamiast pit dać grzanki, które obecnie bezsensownie towarzyszą krewetkom mango).

Nie powiedziałabym, że Znajomi Znajomych to jakieś kulinarne objawienie, także w odświeżonym wydaniu, ale to nadal spoko miejsce, gdzie zmieści się duża grupa znajomych, a które nakarmi i napoi jednocześnie. Mam tylko uwagę co do cen, bo jakkolwiek jestem świadoma trendu w ujednolicaniu cen za wszystkie przystawki, zupy, desery etc. (co robi na przykład Mao), to nie uważam, żeby całkowicie to odzwierciedlało wartość podawanego jedzenia w każdym przypadku. Hasłem końcowym będzie: wpadnijcie na krewetki, bo są pyszne!

ul. Wilcza 58a, 22 628 20 61, strona www

Znajomi Znajomych

ładowanie mapy - proszę czekać...

Znajomi Znajomych 52.223971, 21.010052 Znajomi Znajomych
Co sądzisz? Skomentuj!
Chjena

Chjena Autor

Wątróbkę popijam mlekiem sojowym, o które potrafię pytać w takich miejscach jak Wars czy bufet sądowy. Istnieje niewiele rzeczy, których bym nie zjadła i należą do nich flaczki. W kuchni najważniejszy jest dla mnie pomysł i zaangażowanie, bo pasja to najlepsza przyprawa. Przejawiam nadmierne upodobanie do cekinów i panterki.