Praga Południe, Grochów, Saska Kępa

  • Strefa Komfortu

      W sercu Saskiej Kępy, w miejscu, gdzie kiedyś działało interesujące Think Love Juices, rozgościła się Strefa Komfortu. Koncept przezacny – w karcie same „comfort foods” do 30 złotych, na kranach i w lodówkach – krafty i prosecco. Od pierwszych informacji o lokalu byłem więc mocno zainteresowany tematem. A potem zostałem tam zabrany na kolację […]

  • Warzywiarnia (Francuska)

      Czy w Warszawie potrzebne są kolejne miejsca z wegeburgerami? Odpowiedź jest prosta: jeśli są to wegeburgery tak dobre jak te, które serwuje Warzywiarnia, to oczywiście, jak najbardziej. Lokal przy Francuskiej, dwa kroki od Ronda Waszyngtona (i przez ścianę z lodziarnią Akwarium) to druga Warzywiarnia. Pierwsza otworzyła się jakiś czas temu na Ursynowie. Koncepcja jest […]

  • Himalaya

      Himalaya to klasyczny przykład sytuacji, w której niezachęcające opakowanie kryje prawdziwe skarby. Restauracja opisująca się jako indyjsko-nepalsko-tajska zajmuje niezachęcający pawilon przy gocławskich blokach i gdy wchodziłem tam po raz pierwszy, nie byłem przekonany. Na szczęście pozory mylą, a Himlaya karmi świetnie i ma przemiłą, otwartą obsługę, która przyjmuje gości niemal jak członków rodziny. Menu […]

  • iGrek

      Wybór optymalnego miejsca na kolację, gdy w czteroosobowej ekipie jest wegetarianin, bezglutenowiec, osoba na diecie bez węglowodanów i ten czwarty, który bojkotuje azjatyckie jedzenie nawet na Saskiej Kępie, okazał się poważnym wyzwaniem. Na szczęście trafiliśmy na iGrek – i grecka karta uzupełniona o sezonowe dania okazała się wystarczająco różnorodna, by każdy odnalazł coś dla […]

  • Sucré (Walecznych)

      Podobno jedyną rzeczą jakiej brakuje Warszawie, by być równie fajną jak Berlin, to możliwość zejścia na parter do „ulicowej” kawiarni, w której spotkam sąsiadów i przyjaciół. Dementuję te pogłoski – jeśli mieszkasz gdzieś przy kanale wystawowy, do Twojej dyspozycji jest Sucré. Saskiej Kępie znajduje się główny „zakład” cukierni i lodziarni mającej lokale rozsiane po […]

  • Drukarnia na Pradze

      Nie pierwszy to raz elegancka restauracja zaprosiła mnie na proszoną kolację recenzencką. Ściśle rzecz ujmując, był to raz drugi, bo w zeszłym roku zaprosił Mielżyński! Powodzenie to zawdzięczam najpewniej światowemu obyciu i opanowaniu trudnej sztuki posługiwania się sztućcami. Co prawda do Mielżyńskiego już mnie nie wpuszczają, ale w tym wypadku jest szansa na zupełnie […]

  • Akwarium

      Kiedy żar leje się z nieba, zawsze warto wciągnąć loda. Akwarium przy Francuskiej to miejsce dość kultowe i w przyjemny sposób oldskulowe. Nie żadne fancy jednorożce, nikt tu się nie sili na kreatywność, jest to po prostu nieduża suterena, zajęta w większości przez lady chłodnicze z ogromnym wyborem smaków. Ale – co ważne dla […]

  • Pinsa (Francuska)

      Pinsa z rozmachem wkroczyła na Francuską i mimo sporej konkurencji w postaci innych lokali o rodowodzie włoskim, trzyma się na Saskiej Kępie całkiem nieźle. Sekretem może być znacznie lżejsze ciasto i niższa kaloryczność dania, niż w przypadku tradycyjnej pizzy, choć jest też spora szansa, że w Pinsie po prostu znają się na dobrym jedzeniu […]

  • Mech

      Do Mchu wybierałam się już od dawna, bo aktywnie prowadzony fanpage restauracji zapowiadał miłe wrażenia kulinarne. Pamiętam, że mocno się zdziwiłam, gdy odkryłam, że to nie lokal wegetariański/wegański – już sama nazwa zapowiada, że na talerzu będzie raczej zielono, a tu zonk, menu z tych zmiksowanych ze wszystkich zakątków Europy. Trochę burgerów, makarony, bliny […]

  • Konfitura

      W Manekinie za duże kolejki? Oto gdzie warto jeść naleśniki po prawej stronie Wisły – w Konfiturze! To niewielka naleśnikarnia na samej końcówce ulicy Nowaka-Jeziorańskiego na Gocławiu. Praga Południe (nie licząc Saskiej Kępy) nie słynie ze świetnych restauracji, zwłaszcza Gocław pod tym względem cierpi na niedosyt i wtem, na parterach nowego Osiedla Saska powstało […]

  • Biała – Zjedz i wypij

    Biała to jedno z najbardziej obleganych miejsc na Saskiej Kępie. Nic dziwnego, bo ciężko nie zwrócić uwagi na przepiękną, modernistyczną willę Łepkowskich zajmującą spory narożnik ulic Francuskiej i Zwycięzców ze wspaniale zagospodarowanym ogrodem. Nad całością góruje taras, wprost stworzony do opalania się, na który prowadzą charakterystyczne kręte schody. Od zeszłego roku dla gości otwarto także […]

  • OSP Saska

      Najciemniej zawsze jest pod latarnią – w życiu bym nie powiedział, że niemal vis-à-vis swojej klatki w bloku będę miał kiedyś taką perełkę! OSP Saska, chociaż z zewnątrz niepozorna (modernistyczny pawilon, w którym się znajduje, nie jest w najlepszym stanie), w środku łączy przyjemną przestrzeń ze świetną pizzą. Jak wskazuje nazwa, lokal utrzymany jest […]

  • Vegan Ramen Shop (Finlandzka)

      Vegan Ramen Shop – miejsce, które przebojem wdarło się na ramenową scenę i ma (w pełni zasłużoną) doskonałą reputację. Do niewielkiego lokalu schowanego na Saskiej Kępie przy Rondzie Waszyngtona czasem trudno się dostać, więc zwłaszcza w weekendy warto pojawić się chwilę przed otwarciem – inaczej pocałujemy może nie klamkę, bo obsługa jest bardzo gościnna […]

  • Kawa i Chili (Międzynarodowa)

      Kawa i Chili powstała nie tak dawno i zaledwie przecznicę od mojego mieszkania, więc musiał ją prędzej czy później odwiedzić. Lokal prowadzi rodowity Meksykanin, który krąży po sali i bardzo ładną  Urządzone z iście latynoską fantazją miejsce jest bardzo wygodne i dla kilkunastoosobowych grup, i dla samotnych odwiedzających – przestrzeni jest tu tyle, że […]

  • Orientacja (Brazylijska)

      Orientacja na Brazylijskiej jest od dawna i nie dziwię się, że się trzyma. Reprezentuje ona stary typ warszawskiego „chińczyka” (może po malym liftingu loga i ulotek) z jedzeniem, które może z azjatyckimi oryginałami nie ma wiele wspólnego, ale stosunkiem smaku, ilości i ceny zupełnie zadowala. Po miejscu, które definiuje się jako „azjatycka jadłodajnia” cudów […]

  • Falafel Żudi

      NIEDAWNO ZMIENIŁ SIĘ WŁAŚCICIEL LOKALU, JEDNAK PODOBNO NADAL JEST SMACZNIE 🙂 Urocze miejsce. Na pozór zwykłe „okienko” w raczej paskudnym przejściu podziemnym, kilka miejsc siedzących i kuchnia bliskowschodnia. Ale to miejsce jest autentycznie przepełnione dobrymi emocjami, co absolutnie przekłada się na panującą tu atmosferę i smak potraw. Założony przez sympatycznego, skromnego Syryjczyka lokal swoją […]

  • Melody – Lody Naturalne

      Melody rozsławiło się podawaniem lodów w waflach bąblowych, na które od kilku lat polują wszyscy w sezonie letnim. Niby połowa klientów już wie, że to słodycz nie do przejedzenia, puste kalorie i w zasadzie to same lody są znacznie lepsze, ale jakoś magia tego instagramowego wafla działa na tyle dobrze, że w dalszym ciągu […]

  • Vegan Ramen Shop (Finlandzka)

      Na wegańskiej mapie Warszawy powoli zaczyna obowiązywać zasada „wyróżnij się albo zgiń”. Z nielicznymi wyjątkami, takimi jak niezniszczalna Vega, „scena” robi się bezkompromisowa. Z jednej strony mamy bowiem coraz liczniejszą grupę osób preferujących dietę roślinną, z drugiej – swoisty „hype” na tego typu kuchnię. Moim zdaniem Vegan Ramen Shop wyróżnia się, co jest ważne […]

  • Vegelabb

    LOKAL ZAMKNIĘTY, VEGELABB FUNKCJONUJE OBECNIE JAKO USŁUGI CATERINGOWE. Vegelabb to całkowicie wegańska dziupla, w której zjemy bowle, zdrowe słodkości, a przy okazji zaopatrzymy się w takie cuda jak sery z orzechów czy napoje roślinne. Ulokowane w mieszkalnej części Soho Factory jest nieco oddalone od mojego głównego szlaku jedzeniowego, ale pomimo niewielkiej przestrzeni w środku lokal […]

  • The Bell

      Do znajdującego się w przedwojennym budynku w sercu Saskiej Kępy The Bell (do nazwy dodają sobie raczej niepotrzebne i trącące naśladownictwem pewnych knajp z centrum „Jedzenie i Wino”) wstąpiłem z okazji Restaurant Week skuszony ciekawie brzmiącym menu, ale z dozą sceptycyzmu: już nie raz podczas festiwalu mi się zdarzało, że za ładnie opisanymi daniami […]

  • The Bell

      The Bell odwiedziłam z okazji jesiennej edycji Restaurant Weeku. Jakiś czas temu obiecywałam sobie, że już z tej promocji korzystać nie będę, bo rzadko kiedy z restauracji wychodzę ukontentowana festiwalowym podejściem właścicieli, ale jednak w końcu się złamałam. Wizyty w The Bell nie żałuję, choć jednocześnie nie mogę powiedzieć, by powaliła mnie na kolana. […]