Weles

Weles

9.4

Kuchnia

9.0/10

Obsługa

10.0/10

Wnętrze

10.0/10

Cena/jakość

8.5/10

Plusy

  • świetne koktajle
  • wspaniały wystrój
  • często muzyka na żywo
  • bardzo profesjonalni barmani

Minusy

  • brak jedzenia - przyjdźcie najedzeni!

 

Weles zawsze kojarzył mi się z jednym z tych tajnych barów, do których trzeba znać hasło, by dostąpić zaszczytu wejścia w progi. Aż tak ekskluzywnie tu nie jest, ale faktycznie raczej nie trafia się tu przypadkiem – nie ma wyraźnego szyldu, a zanim dojdzie się do drzwi wejściowych trzeba pokonać parkingowy szlaban, który zupełnie nie zapowiada koktajlowego królestwa.

Bar zachwyca mnie przede wszystkim wystrojem – panuje nastrojowy półmrok, w którym wygodnie byłoby ukryć wszelkie niedociągnięcia wnętrzarskie, ale w Welesie pojechali po bandzie i dopieścili absolutnie każdy kąt. Robiony na zamówienie cynowy sufit, bar osadzony na fragmencie XVII-wiecznej francuskiej karuzeli, drewniana ambona (gdzie podczas imprez umieszczana jest DJ-ka) i panujący nad tym wszystkim ogromny, kryształowy żyrandol. Nie do końca wiadomo gdzie oczy podziać, a z drugiej strony intymna atmosfera jest idealna na wieczór z drugą połówką. Wtedy przynajmniej wiadomo, że patrzeć trzeba na partnera.

Świetnie wyposażony bar i bogata karta sprawiają, że trudno się na coś zdecydować. Można iść w klasyki – tutejszym hitem, sprzedawanym w dziesiątkach tysięcy kieliszków, jest Pornstar Martini, podawane w wysokim kieliszku, z osobno nalanym szotem szampana. Miłośnicy mięsnych smaków koniecznie powinni zamówić bourbon z plastrem chrupkiego bekonu. Aktualne, sezonowe menu odwołuje się do bóstw słowiańskich i pór roku. Najciekawsze i najsmaczniejsze propozycje, jakie przyszło mi próbować, to miodowo-mleczny, delikatny Siemargł (28 zł), z pieczołowicie narysowanym wzorem plastra miodu, a jeszcze bardziej zachwycił Żmij z chlustem amolu (!) – cudnie orzeźwiająca, ziołowa propozycja, jednocześnie nie zabijająca goryczą. Koniecznie obserwujcie barmana, gdy będzie przygotowywał Wam koktajle, bo to pierwsza klasa gracji i prędkości (a trząść shakerem nie jest wcale tak łatwo, żeby dobrze wszystko wymieszać, a i żeby łapy przy tym nie odpadły – próbowałam).

Patrzcie koniecznie na rozkład wydarzeń, bo w Welesie często jest muzyka na żywo (tribute dla konkretnego artysty, ja trafiłam na Adele, ale w najbliższym czasie planowany jest też hołd dla Coldplay, Tiny Turner czy Michaela Jacksona) albo teatr iluzji. Świetny pomysł na kreatywne spędzenie wieczoru, w towarzystwie szklaneczki czegoś pysznego.

Ceny naprawdę nie odstają od innych cocktail barów warszawskich (albo i nawet od koktajli podawanych w restauracjach), a widać, że tutaj w kompozycje wkładają całe serce i tworzą miejsce z prawdziwą pasją. Ja wrócę na pewno w najbliższym czasie.

ul. Nowogrodzka 11, 602 773 997, FB

Weles

ładowanie mapy - proszę czekać...

Weles 52.229108, 21.017769 Weles
Co sądzisz? Skomentuj!
Chjena

Chjena Autor

Wątróbkę popijam mlekiem sojowym, o które potrafię pytać w takich miejscach jak Wars czy bufet sądowy. Istnieje niewiele rzeczy, których bym nie zjadła i należą do nich flaczki. W kuchni najważniejszy jest dla mnie pomysł i zaangażowanie, bo pasja to najlepsza przyprawa. Przejawiam nadmierne upodobanie do cekinów i panterki.