Veganda

Veganda

6.1

Kuchnia

8.0/10

Obsługa

2.0/10

Wnętrze

8.5/10

Cena/jakość

6.0/10

Plusy

  • Bardzo dobra kuchnia
  • Doskonały "schabowy"
  • Dobra lokalizacja
  • Lokal przyjazny osobom LGBT

Minusy

  • Trochę ciasnawo
  • Brak miejsca do przycupnięcia przez obsługę
  • We wrześniu 2020 drastyczny spadek jakości obsługi
  • Mimo początkowej wegańskości, obecnie jest to miejsce wegańsko-wegetariańskie

 

O Vegandzie jest ostatnio głośno. Choćby dlatego, że jak przy Zbawiksie pojawia się nowe miejsce, to jest o nim głośno niejako z definicji. Ale na mieście mówi się też, że kuchnia wporzo, że wnętrze fajne, no i że w 100% roślinnie (już nie: patrz – aktualizacja poniżej). Nie mogłem więc odpuścić i udałem się na przeszpiegi.

Veganda jest niewielka, ale przestrzeń wykorzystano do maksimum. Do tego stopnia, że w lokalu nie ma tradycyjnie pojmowanego baru (jego rolę pełni zabudowa pod ścianą), a obsługa nie bardzo ma gdzie przycupnąć. To na minus, bo poza tym będą już same plusy. Wnętrze, mimo hipsterskiej surowości, urzekło mnie „zielonością”. Lubię kiedy w restauracji jest dużo roślin, to uspokaja przed posiłkiem, dzięki czemu lepiej się trawi.

A jest tu co trawić! Karta nie jest wprawdzie bardzo długa, ale interesująca. Do stałych pozycji dochodzą jeszcze zestawy lunchowe, więc zdecydowanie jest z czego wybierać.

Na przystawkę skusiłem się na boczniaka panko (omnomnom!), skubnąłem też osławionych już tutejszych frytek z batata i muszę przyznać, że dobra opinia jest zasłużona. Do obu przekąsek podano też bardzo zacne sosiki. Jako danie główne – „schabowy”. W miarę upowszechniania się roślinnego schaboszczaka w warszawskich knajpach, staje się on dobrym punktem odniesienia. Do tej pory wzorcem z Sevres był dla mnie w tej kwestii kotlet z Lokal Vegan Bistro, ale muszę powiedzieć, że ten z Vegandy co najmniej depcze mu po piętach z zamiarem detronizacji. Lokalu, miej się na baczności! Spróbowałem też odrobiny ravioli z warzywnym nadzieniem – fajne, ale jednak schabowy był bezkonkurencyjny. Kolację popiliśmy winem domu – czerwonym, całkiem dobrym, oczywiście również wegańskim. W międzyczasie jeszcze herbata, rachunek łącznie na sto kilkanaście osób za dwie osoby, więc dość przyzwoicie, biorąc pod uwagę świetną (przeważnie) kuchnię.

Z dużą przyjemnością będę wracać do Vegandy**. Mam tylko nadzieję, że będzie udawało mi się znaleźć tu miejsce, a przy tak dobrym jedzeniu (i sympatycznej obsłudze) może to być trudne. Na szczęście lokal przyjmuje rezerwacje.

AKTUALIZACJA: Veganda umożliwia odbiór osobisty oraz dostawy przez Wolt. M. in. schabowego. 🙂

*AKTUALIZACJA 2: w lipcu 2020 Veganda nie jest już w pełni wegańska – obecnie w karcie znajduje się jedno danie wegetariańskie.

**AKTUALIZACJA 3: Wizyta we wrześniu 2020, w większym gronie, doprowadziła do następujących konkluzji:

  • jedzenie nadal jest świetne, ale porcje nieco mniejsze (schabowy skurczył się zauważalnie, makaron rotondi za trzy dychy gabarytowo to żart jak na danie główne), tylko frytki nadal okazałe;
  • poziom jakości obsługi spadł dramatycznie – kolejno (tylko wybrane „przeboje” w wykonaniu ofochanych pań kelnerek): trudności w podzieleniu rachunku na początku („nie ma sprawy, na koniec Państwu podzielimy i zapłacicie osobno”, zaś na koniec wieczoru okazało się, że tak naprawdę zrobiono to po to, aby doliczyć serwis za większą grupę, choć nie zostaliśmy o tym poinformowani na początku, a to naprawdę być może by wystarczyło, a przynajmniej zmniejszyło zaskoczenie przy płatności); stanowcze zapewnienie, że „wszystko jest wegańskie” podczas gdy rotondi w karcie figuruje jako danie wegetariańskie (sic!); pomyłki w podawanym jedzeniu i długi czas oczekiwania na przyniesienie właściwych dań; podanie w pewnym momencie zupełnie ciepłego piwa, uwaga skwitowana przez kelnerkę krótkim: „Wiem, dopiero przyjechało, nie zdążyliśmy wstawić do lodówki”; podanie otwartej ale bez wstrząśnięcia butelki z matchbatą (na górze woda, na dole fusy, szklanka mała, brak możliwości wymieszania „na raz”, musiałem ratować się kapslem od piwa, który przypadkowo miałem w kieszeni;)); problemy przy podsumowaniu rachunku (kelnerka upewniała się, co stało się z niezgodnym z zamówieniem daniem, które ostatecznie wylądowało na innym stoliku), wreszcie – po samodzielnym (sic!) podzieleniu przez nas kilkusetzłotowego rachunku na obecne osoby i doliczeniu serwisu, już po ostatecznym rozliczeniu i „skasowaniu” płatności kartą, kelnerka nie mogła doliczyć się kilku złotych brakujących do kwoty „obowiązkowego” (choć zupełnie w zaistniałej sytuacji niezasłużonego) napiwku, więc wróciła do nas, rozłożyła paragony z kart i liczyła z zapałem, szukając brakujących kilku PLN, co szczerze mówiąc było żenujące. Ogólnie zakończyliśmy wieczór zdegustowani i nie sądzę, abym miał ochotę na szybki powrót do Vegandy, która za każdym razem zaskakuje, ale niestety tylko in minus. Reasumując – obniżam składowe oceny z 9 do 8 (kuchnia), z 8,5 do 2 (obsługa) i z 8 do 6 (stosunek ceny do jakości/ilości).

pl. Zbawiciela 5, tel. 299 43 43, FB

Veganda

ładowanie mapy - proszę czekać...

Veganda 52.220043, 21.017173 Veganda
Co sądzisz? Skomentuj!
Pan Tapir

Pan Tapir Autor

100% roślinożerca, przemierza warszawskie szlaki restauracyjne - od squatów po Gault&Millau - w poszukiwaniu nieoczywistych smaków i zaskoczeń. Kiedyś zjadł flaczki. Niecierpliwie czeka na dzień, w którym krakowski Vegab otworzy filię w stolicy.