Vegan Ramen Shop (Finlandzka)

Vegan Ramen Shop

9.3

Kuchnia

9.5/10

Obsługa

10.0/10

Wnętrze

8.5/10

Cena/jakość

9.0/10

Plusy

  • Wegański ramen <3
  • Wegański ramen <3
  • Wegański ramen <3
  • Przemili ludzie, świetne miejsce, znakomita kuchnia

Minusy

  • Odrobinę zbyt ciasno

 

Na wegańskiej mapie Warszawy powoli zaczyna obowiązywać zasada „wyróżnij się albo zgiń”. Z nielicznymi wyjątkami, takimi jak niezniszczalna Vega, „scena” robi się bezkompromisowa. Z jednej strony mamy bowiem coraz liczniejszą grupę osób preferujących dietę roślinną, z drugiej – swoisty „hype” na tego typu kuchnię. Moim zdaniem Vegan Ramen Shop wyróżnia się, co jest ważne z dwóch powodów – i z obu nieustająco trzymam za niego kciuki. Teraz więc o konkretach, a o drugim powodzie na końcu recenzji.

Zanim lokal ruszył w wersji stacjonarnej, był tzw. „pop-upem”. Kiedy jednak znalazł miejsce na stałe… zrobił prawdziwą furorę nie tylko wśród wegan. Wprawdzie sytuacja daleka była od przemarszu wojsk, jaki krótko po otwarciu miał miejsce w mocno rozreklamowanej Wegemamie (a i lokalizacja nie tak spektakularna), ale – jak zauważyła znajoma – szybkie spojrzenie z zewnątrz mogło wywołać wrażenie, że VRS to nowy Manekin. Po prostu malutki lokal plus duże zainteresowanie sprawiły, że przed wejściem nieustannie formowały się krótsze lub dłuższe kolejki. Początek był więc spektakularny, ale od otwarcia minęło już nieco czasu, a Vegan Ramen Shop cieszy się niesłabnącą popularnością i jest miejscem bardzo lubianym. Z tą popularnością to ważne – VRS nie przyjmuje rezerwacji. Ale w tygodniu jest luźniej niż w weekendy.

Jak sama nazwa wskazuje – można tu zjeść głównie ramen. Solidną michę aromatycznej i tłustej (choć bez przesady) zupy, która kojarzy się bardzo „mięsnie”, ale skoro mogą być wege-burgery, wege-kebab i wege-burritos, to dlaczego nie ramen? Zdecydowałem się na creamy shoyu ramen o bogatym grzybowym wkładzie (i smaku), z okazałymi płatami wodorostów. Dobry, sycący i konkretny posiłek. Na przystawkę natto – superfood z fermentowanej soi o kawowo-stoutowym aromacie. Na plus – darmowa woda (poza nią można wypić azjatyckie oranżadki albo… colę – choć aż prosiłoby się o japońską herbatę, która pomogłaby jedzeniu „ułożyć się”). Ramen był sycący – nie zdecydowałem się więc na deser. Może następnym razem.

Obsługa uwijała się jak w ukropie – w kuchni i na sali. Dzięki temu przygotowywanie stolików dla kolejnych gości, ale też i wydawanie posiłków, przebiegało bardzo sprawnie. Sympatyczna właścicielka krążyła po sali i osobiście doglądała obejścia. A na sali można było zobaczyć pełen przekrój gości – od zupełnych „normalsów” po pozytywnych freaków. Nie zarejestrowałem jednak typowej hipsterki, co najwyżej sam, z lekko nieświeżym undercutem mógłbym uchodzić za reprezentanta tej grupy. 😉

Z innych kwestii – można przyjść z psem, można płacić kartą, można też przynieść własny słoik i wziąć ramen na wynos. Jesteś w ciąży? Staromodnie, ale pozytywnie – ominiesz długą kolejkę. A jeśli cierpisz na nadwrażliwość na gluten – możesz przynieść własny makaron (wow).

Jaki natomiast jest drugi powód trzymania kciuków, o którym wspominałem na początku? Otóż VRS mieści się w niepozornym lokalu przy ul. Finlandzkiej, niby zaledwie dwa kroki od ronda Waszyngtona i półtora kroku od Francuskiej. Ale jednak zawsze są to te dwa kroki, a po drodze z każdej strony kusi wiele innych restauracji. W tym samym miejscu mieściły się wcześniej dwa inne lokale o wegańskim profilu – kawiarnia Dolce&Vegan, a następnie serwujący roślinne hot-dogi Vurst. Oba po jakimś czasie zniknęły. Mam więc nadzieję, że Vegan Ramen Shop ze swoją oryginalną ofertą i dobrym jedzeniem nie podzieli ich losu i będzie „żył” długo i szczęśliwie, na co zresztą już teraz, w kilka miesięcy po starcie, wiele wskazuje.

PS niedawno jadłem wegański ramen w ponoć najlepszej tego typu (ramenowej, nie – wegańskiej) restauracji w Wiedniu. Sorry, Shoyu, do Vegan Ramen Shop nie macie startu.

ul. Finlandzka 12a, FB

Vegan Ramen Shop

ładowanie mapy - proszę czekać...

Vegan Ramen Shop 52.237251, 21.050440 Vegan Ramen Shop (Finlandzka) [1], [2]
Co sądzisz? Skomentuj!
Pan Tapir

Pan Tapir Autor

100% roślinożerca, przemierza warszawskie szlaki restauracyjne - od squatów po Gault&Millau - w poszukiwaniu nieoczywistych smaków i zaskoczeń. Kiedyś zjadł flaczki. Niecierpliwie czeka na dzień, w którym krakowski Vegab otworzy filię w stolicy.