Trattoria Rucola (Klimczaka)

Trattoria Rucola (Wilanów)

6

Kuchnia

6.0/10

Obsługa

6.0/10

Wnętrze

7.0/10

Cena/jakość

5.0/10

Plusy

  • nieadekwatnie wysokie ceny
  • dość przeciętna kuchnia
  • lokalizacja dogodna właściwie tylko dla mieszkańców osiedla

Minusy

  • ładnie zaaranżowana przestrzeń
  • szeroki wybór dań w menu

 

Czwarty lokal znanej i raczej lubianej przez mieszkańców stolicy Trattori Rucoli otworzył się tym razem, po zawładnięciu Śródmieściem, Starym Miastem i Saską Kępą, w sercu deweloperskiego snu, w przestrzeni Royal Wilanów. Decyzję tę oceniać można różnie – mnie się osobiście wydaje, że specjalnie do tej restauracji nikomu spoza osiedla tłuc się nie będzie chciało (zwłaszcza, że to samo można dostać na Kruczej czy Miodowej), ale frekwencja gości w poniedziałkowy wieczór nad wyraz dopisywała. Może to jeszcze powiew nowości, a może karmią tu po prostu nad wyraz dobrze – rozważałam sobie, siadając do posiłku. No i już wiem,  że raczej to pierwsze.

Wnętrze jest ładnie urządzone, bez nadęcia, ale też nie przesadzając z folklorem. Ładne połączenie jasnych kolorów i zieleni, wycisza i uspokaja. Niektórych może zainteresować, że w Rucoli jest też specjalnie wydzielony kącik z zabawkami dla najmłodszych.

Rucola słynie ze swojej pizzy, ale ja nie mogę odmówić sobie apetycznie zapowiadającego się risotto z pesto pistacjowym, włoską szynką, gruszką i gorgonzolą – tu proszę o zamianę sera na jakiś inny składnik, spoglądając tęsknie na szparagi stanowiące składnik innych potraw, kelner mówi, że z rotacją problemu nie będzie, choć nie odbędzie się ona nieodpłatnie. No cóż, bardzo tych szparagów mi się chce, a gorgonzoli nie cierpię, więc się na taki układ zgadzam. Potem trochę tego żałuję, bo za dosłownie trzy pokrojone na małe kawałeczki szparagi dopłacam 9 zł, co winduje cenę risotto do bagatelnych 50 zł za porcję. Witajcie w Royal Wilanów.

Samo risotto ma odpowiednią konsystencję, jest sycące, ale jednak w jego tłustości dodatkowo podkręconej obfitą ilością pesto i sera ginie gdzieś całkowicie delikatność gruszki. Całość, przez pistacje i prosciutto crudo, wypada dość słono, zatem danie pod koniec robi się nieco męczące. No i to 50 zł mi brzęczy cały czas z tyłu głowy, nie powiedziałabym jednak, że było warte więcej niż trzy dychy.

Ja jednak i tak trafiłam lepiej niż Elzynor, bo na jego wegetariańskim calzone zawiodłam się zupełnie. Ciasto dość suche, wypełnione mało aromatycznymi warzywami, których smak zmieszawszy się ze sobą przypominał ostatecznie jakąś niezidentyfikowaną roślinną papkę. No nie jest to rzecz, jaką bym chciała jeść w restauracji, która od lat specjalizuje się we włoskiej kuchni.

Panowie z obsługi mili, ale chyba średnio ogarnięci, widać, że dobre chęci były, ale byłam chyba pytana sześć razy czy mi smakuje, co trochę wytrącało mnie z rozmowy z towarzyszem. Jakoś mało profesjonalnie, jak na aspiracje Rucoli.

Nie jestem usatysfakcjonowana tą wizytą, choć dopuszczam myśl, że jakoś wyjątkowo źle trafiliśmy, bo moi znajomi wypowiadają się raczej dobrze o Rucoli (zwłaszcza o ichniejszej pizzy). Może zweryfikuję pierwsze średnie wrażenie, ale chyba nie będę się w tym celu pchać ponownie na Wilanów.

ul. Klimczaka 1, 790 345 790, strona www

Trattoria Rucola (Klimczaka)

ładowanie mapy - proszę czekać...

Trattoria Rucola (Klimczaka) 52.163535, 21.082549 Trattoria Rucola (Klimczaka)
Co sądzisz? Skomentuj!
Chjena

Chjena Autor

Wątróbkę popijam mlekiem sojowym, o które potrafię pytać w takich miejscach jak Wars czy bufet sądowy. Istnieje niewiele rzeczy, których bym nie zjadła i należą do nich flaczki. W kuchni najważniejszy jest dla mnie pomysł i zaangażowanie, bo pasja to najlepsza przyprawa. Przejawiam nadmierne upodobanie do cekinów i panterki.