The Beer Store

The Beer Store

7

Kuchnia

5.0/10

Obsługa

8.5/10

Wnętrze

8.5/10

Cena/jakość

6.0/10

Plusy

  • Zgrabne połączenie sklepu z piwem rzemieślniczym i pubu
  • Fajna aranżacja wnętrza
  • Latem - możliwość konsumpcji na leżakach

Minusy

  • "Kapslowe"

 

The Beer Store to bardzo pomysłowa koncepcja – połączenie sklepu z piwami rzemieślniczymi z niedużym pubem z tymiż. Można więc pokręcić się wśród półek ze złocistym napojem, wybrać coś do domu lub skonsumować na miejscu, można też skorzystać z oferty tego, co jest akurat oferowane „na kranach”, a są tam rzeczy interesujące. Co ciekawe – za konsumpcję piw butelkowych doliczane jest „kapslowe” w wysokości 6 złotych – rzecz dyskusyjna.

Sam pub jest niewielki, ale trzyma fason. Kilka stolików udekorowanych kranami (z których niestety nic nie leci), sącząc piwo można podziwiać regały z butelkami, zaglądać przez okno do sąsiedniej Cuciny Wilanów albo, jeśli ktoś woli, oglądać transmisje sportowe na dwóch ekranach.

W karcie – oprócz rzemieślniczych piw (krajowych i zagranicznych), także drobne przekąski – również „rzemieślnicze” chipsy John John (ich dystrybutor chyba skupił się na sklepach z piwami rzemieślniczymi, bo widywałem je już tu i ówdzie, właśnie w takim „towarzystwie”), a także frytki itp. ze wspomnianej restauracji, znajdującej się po drugiej stronie korytarza niewielkiego centrum handlowo-rozrywkowego, w którym znajduje się The Beer Store.

Pomysł połączenia sklepu z piwem z pubem jest bardzo fajny, obsługa sympatyczna, a wybór piw bardzo uczciwy. Latem jest też ogródek. Minus to nieco wyższe niż w większości innych „craftowych” sklepów w Warszawie ceny (no i to kapslowe). Ale podejrzewam, że czynsz w tym miejscu do najniższych nie należy.

al. Rzeczypospolitej 14, tel. 500 200 200, FB

The Beer Store

ładowanie mapy - proszę czekać...

The Beer Store 52.164324, 21.071177 The Beer Store
Co sądzisz? Skomentuj!
Pan Tapir

Pan Tapir Autor

100% roślinożerca, przemierza warszawskie szlaki restauracyjne - od squatów po Gault&Millau - w poszukiwaniu nieoczywistych smaków i zaskoczeń. Kiedyś zjadł flaczki. Niecierpliwie czeka na dzień, w którym krakowski Vegab otworzy filię w stolicy.