Tel Aviv Urban Food (Saska Kępa)

Tel Aviv Urban Food (Saska Kępa)

7.9

Kuchnia

7.5/10

Obsługa

8.0/10

Wnętrze

8.0/10

Cena/jakość

8.0/10

Plusy

  • duży wybór wege potraw
  • porcje do dzielenia się
  • piękne wnętrze z super ogródkiem
  • przyjazne ceny

 

Do Tel Avivu na Saskiej Kępie zostałam zaproszona w ramach przedpremierowego zapoznania z menu. Restauracja ulokowała się pod dość pechowym adresem na Zwycięzców 21, gdzie dotychczas lokale padały jak muchy, nie będąc w stanie wykorzystać potencjału dużej powierzchni z tarasem tuż przy bardzo modnej ulicy Francuskiej. Oby Tel Aviv, ze swoim dziesięcioletnim doświadczeniem w branży gastronomicznej, przełamał tę złą passę i zagościł na dłużej w tym miejscu, bo Saskiej przyda się porcja dobrego wege jedzenia. Ale po kolei!

Tel Aviv to koncept założony ponad dekadę temu przez Malkę Kafkę, promotorce wegetariańskiej żywności ze skrętem bliskowschodnim. Malka propaguje społeczną wartość jedzenia, które zbliża przy wspólnym stole, stąd w menu Tel Avivu pojawiają się głównie dania do podziału między zamawiających. Żadnego tam zagarniania na własność swoich prywatnych talerzy, pod flagą izraelską rządzi sięganie po kolejne nieprzypisane nikomu kąski. A czym się można tu dzielić?

Ja bym dzieliła się przede wszystkim dolmadakia, czyli rollsom z liści winogron w charakternym sosie pomidorowym. Nic tutaj z chemicznego octowego posmaku, nie ma też niepożądanej suchości – jest świeżo i soczyście, tak jak powinno być. Zupełnie wbrew tel avivskim zasadom, przyznaję, że zeżarłam cały talerzyk zawijańców sama. Dalej mamy świetny baba ghanoush – pastę z bakłażana z dodatkiem sezamu. Odpowiednio kremową i słodkawą, która świetnie komponuje się z pitą sowicie natartą ziołowym zatarem. Mój trzeci hit to marynowane karczochy, mogące konkurować z naszymi rodzimymi śledziami. Podobnie wytrawny, wymagający smak, z tą różnicą, że zupełnie roślinny – ja jestem totalnie na tak.

Przy stole dużo uwagi zwróciły tajemnicze gniazdka ułożone z chrupiących, cienkich patyczków ciasta filo, skrywające w środku szpinakowe nadzienie. Wprawy trzeba co niemiara, żeby przy krojeniu tych kadayif nie zaatakować sąsiada wylatującymi z impetem spod naszego noża odłamkami nitek – ale za to wrażenia na podniebieniu naprawdę niezwykłe.

W karcie także spory wybór hummusów, które w zależności od dodatków mogą być tylko dipem, albo i pełnoprawnymi daniami. Jeśli weźmiemy swojską wersję z ziemniakami i szczypiorkiem, to bardzo sprawnie połączymy Polskę i Izrael na jednym talerzu. Można też pozostać w klimatach mniej konwencjonalnych i wybrać hummus z „mięsem” sojowym i chipsami doprawionymi bliskowschodnią, mocno korzenną przyprawą ras el hanout. No i oczywiście wszystko to nadaje się do podlania winem, którego na tutejszym barze wam nie zabraknie.

Tel Aviv warto odwiedzić jeszcze w sezonie ciepłym, bo ogródek mają naprawdę przeuroczy. Drzewa przyozdobione barwami Izraela i światłami sprawiają wrażenie zupełnie niewarszawskich, więc można poczuć się jak na wakacjach w dalekich krajach, do których w tym roku pewnie nie dane nam będzie pojechać. Warte uwagi są też miejsca na pięterku, przy wąskim barowym stołku, wprost z widokiem na dość ruchliwą ulicę Zwycięzców. Można szamać i z wysokości obserwować sasko-kępiany ruch. W sam raz dla miłośników dzielnicy.

Polecam, bo to może być jeden z lepszych adresów na wege jedzenie na Pradze Południe.

ul. Zwycięzców 21, telefon 500 050 444, FB

Tel Aviv Urban Food (Zwycięzców)

ładowanie mapy - proszę czekać...

Tel Aviv Urban Food (Zwycięzców) 52.231541, 21.054998 Tel Aviv Urban Food (Zwycięzców) [1], [2]
Co sądzisz? Skomentuj!
Chjena

Chjena Autor

Wątróbkę popijam mlekiem sojowym, o które potrafię pytać w takich miejscach jak Wars czy bufet sądowy. Istnieje niewiele rzeczy, których bym nie zjadła i należą do nich flaczki. W kuchni najważniejszy jest dla mnie pomysł i zaangażowanie, bo pasja to najlepsza przyprawa. Przejawiam nadmierne upodobanie do cekinów i panterki.