Szklarnia

Szklarnia

6.9

Kuchnia

8.0/10

Obsługa

5.0/10

Wnętrze

7.5/10

Cena/jakość

7.0/10

Plusy

  • Chyba jedyny wege/vegan lokal w promieniu wielu kilometrów
  • Ładny ogródek, przyjemne wnętrze
  • Smaczne tofu teriyaki

Minusy

  • Jedno danie wegańskie w karcie restauracji wegetariańsko-wegańskiej
  • Brak oznaczeń dań w menu, trudny kontakt z restauracją
  • Średnio sympatyczna obsługa

 

Do sadybiańskiej Szklarni trafiliśmy po spacerze uliczkami tego miasta-ogrodu. Gdyby wizyta była spontaniczna, entuzjazm (na wejściu) pewnie byłby nieco większy. Niestety – wcześniej próbowałem uzyskać od obsługi informacje na temat menu. Lokal serwuje bowiem potrawy wegetariańskie i wegańskie, ale próżno w dostępnym online menu szukać informacji na temat tego, które są którymi. Skontaktowałem się więc przez messengera – dowiedziałem się, że „część menu jest wegańska” i że „wszystkie dania są odpowiednio oznaczone”. No spoko, jak na wegetariańsko-wegańskie miejsce zdaje się to standardem. Tyle, że nie do końca. Ale o tym za chwilę.

Szklarnia mieści się w pawilonie z bardzo fajnym ogródkiem. Klimat miejsca (także przez to, że oprócz restauracji działa tu sklep ze zdrową żywnością) nieco kojarzy mi się z SAM-ami. Ale jest fajniej. Poza ogródkiem – spory taras (z grzejnikami, więc prawdopodobnie czynny co najmniej do późniejszej jesieni) i średniej przestronności (ale nie ciasne) wnętrze o prostym wystroju.

Obsługa wywołała we mnie trochę mieszane uczucia. Pewnie kojarzycie ten typ kelnera z (przeważnie) droższej restauracji, którego cechuje ledwie skrywana nonszalancja, z lekkim cieniem pogardy? Osobiście nie przepadam za taką obsługą, wolę osoby serdeczniejsze i uśmiechnięte. No ale jest jak jest.🙂 Gorzej, że – wracając do wątku z pierwszego akapitu – w menu jednak zabrakło jakichkolwiek oznaczeń, wskazujących, które dań są wegańskie, a które wegetariańskie, a kelner… nie wiedział. Po konsultacji z szefem kuchni okazało się, że w lokalu o wegetariańsko-wegańskim charakterze, danie czysto roślinne jest aż jedno.  Podobno wegańskie bywają lancze, ale jakoś tak się złożyło, że nie byłem na lanczu i interesowała mnie regularna karta. (Po posiłku zaproponowano nam jeszcze desery, zapominając, że wegańskich brak;)). A wystarczyłoby, żeby roślinny burger nie był podawany w maślanej bułce i już byłby dwa.😉  Rzeczonym v-rodzynkiem w nabiałowym menu okazało się tofu teriyaki. Podane z sezamem, ananasem, ryżem i gęstym sosem – co tu kryć, bardzo ładne i bardzo smaczne! Tym bardziej szkoda, że to jedyne, czego mogłem tu spróbować. Nasz niewegański współbiesiadnik skusił się na szaszłyk (warzywa, tofu, halloumi, dodatkowo pieczony ziemniak) i chwalił.😉 Popić można naparami albo rzemieślniczym piwem (raczej krótka lista, ale jest kilka rodzajów trunku m.in. z wrocławskiego browaru Stu Mostów).

Podsumowując – na plus klimat miejsca, przepyszne glazurowane tofu w sosie teriyaki. Na minus – niestety – menu (i w sensie jego konstrukcji, i – informacyjnym), a co do obsługi trudno powiedzieć, jak ktoś lubi taki styl to może go to nie razić, mi średnio odpowiadało.

Trochę szkoda, bo to chyba jedyne miejsce o takim profilu w promieniu wielu kilometrów, a i sam potencjał restauracji jest duży. Będę obserwował Szklarnię, licząc na ewolucję i z nadzieją, że będę miał więcej powodów do powrotu niż wspomniane tofu.🙂

ul. Zakręt 8, tel. 572 387 560, FB

 

Szklarnia

ładowanie mapy - proszę czekać...

Szklarnia 52.189689, 21.068671 Szklarnia
Co sądzisz? Skomentuj!
Pan Tapir

Pan Tapir Autor

100% roślinożerca, przemierza warszawskie szlaki restauracyjne - od squatów po Gault&Millau - w poszukiwaniu nieoczywistych smaków i zaskoczeń. Kiedyś zjadł flaczki. Niecierpliwie czeka na dzień, w którym krakowski Vegab otworzy filię w stolicy.