Shipudei Berek

Shipudei Berek

8.3

Kuchnia

9.0/10

Obsługa

7.5/10

Wnętrze

8.0/10

Cena/jakość

8.5/10

Plusy

  • Pyszne jedzenie
  • Sprytna oferta cenowa
  • Kuchnia od śniadania do północy
  • Nieformalna atmosfera

Minusy

  • Nierówny poziom obsługi

 

Oj ten Berek… Albo oj ten Tapir. Znowu poszedłem do fajnej i popularnej knajpy w Śródmieściu, znowu najadłem się smacznie. I znowu coś było nie halo z obsługą. Ale nie zraziłem się aż tak jak do Banjaluki i poszedłem ponownie – i tym razem było super. Tak więc nie wiem, co myśleć 😉 Ale o tym za chwilę, bo najpierw o samej restauracji. Shipudei Berek specjalizuje się w wariacjach na temat kuchni izraelskiej, a mieści się przy Jasnej, między pl. Dąbrowskiego a Świętokrzyską. Nie muszę pisać o tym, że jest to gastronomiczne zagłębie. A w Berku zawsze sporo ludzi. Dlaczego? Bo jest naprawdę smacznie, bo ceny przyzwoite (lub też raczej – propozycja cenowa sprytnie skonstruowana, ale o tym też zaraz), wnętrze fajne, a karta obejmuje wszystkie popularne opcje dietetyczne – coś dla siebie znajdą miłośnicy mięs i ryb, wegetarianie, weganie (plusik za bardzo wyraźne oznaczenie licznych dań wegańskich w karcie), czy bezglutenowcy (jeśli zrezygnują z podawanej do prawie wszystkiego pity). Do tego obsługa pojawia się błyskawicznie, jest zawsze wtedy, kiedy jej potrzebujemy, a przy tym nie jest nieprzyjemnie namolna.

Wspomniana konstrukcja cenowa karty jest dość przewrotna. Jeśli spojrzymy na ceny pojedynczych dań, to np. nieduży szaszłyk (shipud) za 20-40 złotych nie wydaje się ofertą fenomenalną. Ale jeśli „gratis” dostaniemy do niego 10 talerzyków z fajnymi mezze i cieplutką pitę (cennikowo zestaw pita+mezze to kolejne 19 PLN), to optyka się zmienia, bo w cenie jednego szaszłyka otrzymujemy tak naprawdę pełen, obfity i zbilansowany obiad. Analogicznie wygląda temat śniadań – „zwykłe” śniadanie dostajemy „za darmo” jeśli zamówimy kawę (nie sprawdzałem ceny kawy), a bogatszą wersję „executive” – pełnopłatnie, ale z kawą/herbatą za darmo. Takie tam różne kombinacyjki, dzięki którym klient czuje się obdarowany i ma wrażenie, że zapłacił mniej. A tak naprawdę zapłacił po prostu przyzwoicie, biorąc pod uwagę smak potraw.

Wracając do kombinacji shipud+mezze – no więc wszystko było przepyszne. Idealnie zgrillowane warzywa i pieczarki podane na gorącej „szpadzie”, wyborne przekąski (właściwie do żadnej nie mam zastrzeżeń), ciepła, świeżo wypieczona pita – palce lizać (dosłownie, bo hummusem i tahiną można się umazać). No i różnorodność – mezze są oczywiście malutkie, ale jest ich wielość, a każda, nawet najprostsza, przekąska zaskakuje smakiem.

A co mi zgrzytnęło przy pierwszej wizycie? Otóż trafiłem na wyjątkowo niezorientowanego (albo nieogarniętego) kelnera. Na pytanie o rekomendacje spośród licznych dań wegańskich zostałem uraczony propozycjami „naszych pysznych mięs”, później ryby, potem szakszuki (z jajkiem) i hummusu (także w wersji z jajkiem). W końcu odpuściłem rekomendacje i wybrałem potrawy samodzielnie, ale i tak „wegańskie” mezze zawierało tzatziki. Aha – i dostałem je po daniu głównym. Na szczęście kelner, który obsługiwał mnie podczas drugiej wizyty był absolutnym zaprzeczeniem swojego mniej profesjonalnego kolegi. Zamówienie przyjęte w 10 sekund, pełne zrozumienie, żadnych wpadek i nieporozumień. Jeśli ten typ kelnerów jest w Berku w przewadze, to po prostu podczas pierwszej wizyty miałem wyjątkowego pecha. Będę wracał.

ul. Jasna 24, tel. 22 826 25 10, WWW

Shipudei Berek

ładowanie mapy - proszę czekać...

Shipudei Berek 52.236395, 21.010532 Shipudei Berek
Co sądzisz? Skomentuj!
Pan Tapir

Pan Tapir Autor

100% roślinożerca, przemierza warszawskie szlaki restauracyjne - od squatów po Gault&Millau - w poszukiwaniu nieoczywistych smaków i zaskoczeń. Kiedyś zjadł flaczki. Niecierpliwie czeka na dzień, w którym krakowski Vegab otworzy filię w stolicy.