Pinsa (Francuska)

Pinsa

7.8

Kuchnia

8.5/10

Obsługa

8.0/10

Wnętrze

6.5/10

Cena/jakość

8.0/10

Plusy

  • arancino i cannoli prosto z Sycylii
  • pyszne kompozycje i dobrej jakości składniki
  • fajna alternatywa dla pizzy

Minusy

  • barowe wnętrze

 

Pinsa z rozmachem wkroczyła na Francuską i mimo sporej konkurencji w postaci innych lokali o rodowodzie włoskim, trzyma się na Saskiej Kępie całkiem nieźle. Sekretem może być znacznie lżejsze ciasto i niższa kaloryczność dania, niż w przypadku tradycyjnej pizzy, choć jest też spora szansa, że w Pinsie po prostu znają się na dobrym jedzeniu i to wystarczy, by przyciągnąć tłumy gości.

Pinsa to niewielki placek z dodatkami (warzywa, mięso, ser), przygotowywany z ciasta na zakwasie chlebowym. W porównaniu do ciasta na zwykłą pizzę, zawiera więcej wody, a mniej tłuszczu, stąd pierwszoplanową rolę grają w tym daniu zdecydowanie składniki rzucone na wierzch. W przypadku wersji Zucca przedstawienie to wypadło wręcz znakomicie:: cudnie ostra kiełbasa Nduja z lekko słodką dynią, oliwą czosnkową i aromatycznymi ziołami – niebo! Dość powiedzieć, że wzięłam kawałek na wynos i gdy następnego dnia odkryłam pinsę w lodówce, byłam najszczęśliwszą osobą na całym osiedlu. Nawet na zimno smakowała wybornie. Spieszę donieść, czemu nie pochłonęłam pełnej porcji na raz: otóż wcześniej zjadłam świeżutkie i gorące arancino,, wypełnione mozzarellą i sosem bolognese. Arancino już zdecydowanie nie jest opcją dietetyczną, bo to po prostu smażona w głębokim tłuszczu kula ryżu z obfitym nadzieniem, ale dla sycylijskich smaków jestem w stanie poświęcić kształt swoich bioder.

Jakby Sycylii w menu było mało, w Pinsie dostaniemy także tradycyjne słodycze z południowej wyspy: cannoli, w tym także te z kremem pistacjowym. Żałuję, że miejsca w żołądku nie starczyło, ale z pewnością po nie wrócę, bo w niewielu miejscach w Warszawie można dostać to ciacho. Świeżutkie arancino to zresztą też rarytas.

Jedynie wnętrze lokalu mi nie podpasowało, nie zachęca do dłuższych posiedzeń, kojarzy mi się z barem na szybkie jedzenie. Całe szczęście, że w sezonie wiosenno-letnim funkcjonuje ogródek, a wiadomo, że posiedzieć na Francuskiej zawsze miło. Trzeba korzystać póki ciepło i wysiadywać w Pinsie, w spokoju pochłaniając tłuściutką przystawkę, niskokaloryczne danie główne i dojadać sycylijskim ciasteczkiem…

ul. Francuska 6, 733 323 233, strona www

Pinsa (Francuska)

ładowanie mapy - proszę czekać...

Pinsa (Francuska) 52.232232, 21.055736 Pinsa (Francuska)
Co sądzisz? Skomentuj!
Chjena

Chjena Autor

Wątróbkę popijam mlekiem sojowym, o które potrafię pytać w takich miejscach jak Wars czy bufet sądowy. Istnieje niewiele rzeczy, których bym nie zjadła i należą do nich flaczki. W kuchni najważniejszy jest dla mnie pomysł i zaangażowanie, bo pasja to najlepsza przyprawa. Przejawiam nadmierne upodobanie do cekinów i panterki.