Pinsa (Klimczaka)

Pinsa

8.5

Kuchnia

9.0/10

Obsługa

8.5/10

Wnętrze

8.5/10

Cena/jakość

8.0/10

Plusy

  • Kreatywne kompozycje na placki
  • Opcja śniadaniowa
  • Różnorodne menu

Minusy

  • Pojedyncza łazienka

 

Z okazji Światowego Dnia Pizzy i otwarcia nowego lokalu odwiedziłem na zaproszenie właścicieli Pinsę – znany mi dobrze i sprawdzony adres z mojej Saskiej Kępy, który postanowił zacząć serwować swoje pyszności na Wilanowie. I już zazdroszczę jego mieszkańcom, bo nowy lokal naprawdę dobrze karmi!

Do wilanowskiej Pinsy nie sposób nie trafić – duże neony już z daleka wskazują drogę. Urządzony minimalistycznie i mniej barwy niż ten na Saskiej Kępie lokal jest całkiem przyjemny – jedyny problem, jaki widzę, to potencjalnie długie kolejki do pojedynczej łazienki.

Pinsa na Wilanowie postanowiła zaeksperymentować i rozszerzyć zarówno ofertę dania, od którego wzięła nazwę, jak i całe menu. Innowacją są oferowane śniadania z pinsą panini w formie dużych kanapek w kilku smakowych wariantach. I wyszło pysznie! Chociaż nie mogłem się oprzeć mojej ulubionej pikantnej pinsie z ndują, to nowe kompozycje: pikantna wegetariańska, z krewetkami oraz rostbefem naprawdę mnie kupiły. Żałuję, że już nie dałem rady wcisnąć w siebie żadnej pinsy deserowej, bo słodka wersja naprawdę kusiła. Nie rozczarowały też śniadaniowe pinsy panini – zdecydowanie bardziej kanapkowe niż pizzowe, sądzę, że sprawdzą się dobrze jako próba przeniesienia wszystkiego co najlepsze w pinsie do opcji śniadaniowej.

Krótko mówiąc, serce rośnie widząc, jak rośnie dobrze karmiący lokal. Trzymam kciuki za powodzenie drugiej lokalizacji, ale biorąc pod uwagę, jak dobrze poradzili sobie na otarciu, nie ma się chyba o co martwić!

Pinsa, ul. Klimczaka 1, FB

Pinsa (Klimczaka)

ładowanie mapy - proszę czekać...

Pinsa (Klimczaka) 52.163877, 21.082506 Pinsa (Klimczaka)
Co sądzisz? Skomentuj!
Elzynor

Elzynor Autor

Z wegetarianizmem jest u mnie jak z rzucaniem palenia u większości ludzi - niby już, już, a potem na imprezie i tak ktoś wciśnie fajkę... Marnowanie jedzenia to zbrodnia, nie róbcie tego w moim towarzystwie. Królestwo i pół córki za dobre zielone curry!