Papa John’s (Postępu)

Papa John's (Postępu)

8.6

Kuchnia

9.5/10

Obsługa

9.0/10

Wnętrze

8.0/10

Cena/jakość

8.0/10

Plusy

  • Świetna pizza, wysokiej jakości składniki
  • Opcja wegańskiego "szera" w lokalach i w dowozie
  • Przestronne wnętrze, dobra "izolacja zapachowa" kuchni

Minusy

  • Wyłącznie koncernowe napoje

 

Choć w ostatnich dniach dużo uwagi poświęca się promocji wegańskiego „niemsa” w dwóch sieciach burgerowni, to w pizzeriach Papa John’s dzieje się coś równie interesującego dla osób stosujących dietę roślinną (lub z nietolerancją laktozy). Amerykańska sieciówka (choć w tym wypadku słowa „sieciówka” zdecydowanie nie należy traktować pejoratywnie) wprowadziła bowiem do swojego asortymentu szkocki roślinny „ser” Sheese. I to jego obecność na serwowanych w Papa John’s pizzach stała się pretekstem do wizyty w lokalu sieci przy Postępu 10. Umówmy się: bardzo dobrze się stało, bo bez tego powodu raczej bym się tam nie wybrał. A byłby to duży błąd!

Zacznijmy od lokalu. Pizzeria mieści się na parterze nowego bloku w mieszkaniowej części „Mordoru” po południowej stronie Marynarskiej, naprzeciwko sieciowego hotelu. Postępu to ulica, która w ciągu dnia jest dość ruchliwa, ale po godzinach pracy pobliskich biur robi się spokojna i cicha, najlepiej więc wybrać się tu na pizzę w godzinach popołudniowych lub wieczornych. Wnętrze jest mocno „amerykańskie” w charakterze. Siedzenia i stoliki w formie boksów, na ścianach różnego rodzaju motywy graficzno-plastyczne, nawiązujące do wartości sieci (podkreślające i międzynarodowość, i jakość stosowanych do produkcji tutejszej pizzy składników). Oraz fajny mech (zobaczcie na zdjęciu). Cechą charakterystyczną lokali Papa John’s jest spektakularna szyba oddzielająca restaurację od kuchni – można podglądać pracę załogi, a jednocześnie nie przesiąknąć zapachem jedzenia. Bardzo fajny pomysł. Tym co mnie z kolei nie powaliło na kolana była lodówka z najzwyklejszymi z najzwyklejszych napojami gazowanymi. Okej, amerykańskiej marki, więc konsekwentnie, ale oprócz pepsi i pokrewnych, wody (w plastiku, niestety) i kilku pozycji alkoholowych, fajnie byłoby móc wypić coś innego – np. domową lemoniadę, idealną na lato. Ale to chyba jedyna rzecz, do której mogę się (trochę na siłę wręcz) przyczepić.

Przejdźmy więc do pizzy, bo wszak o nią tu chodzi. Degustowaliśmy dwa jej rodzaje – „Śródziemnomorską” na cienkim cieście i „Warzywną ucztę” na grubym. I tu od razu zastrzeżenie. Jeśli frazy „amerykańska pizza” i „grube ciasto” kojarzą Wam się z popularną siecią oferującą wyrobi pizzopodobne, to uspokajam – tutejsza gruba pizza wcale nie jest zapychającą bułą, wręcz przeciwnie, ciasto jest absolutnie w sam raz (przygotowywane na świeżo – tu się go nie mrozi!). A cienkie jest w ogóle znakomite, delikatne i chrupkie. Brzegi (moczone, po amerykańsku, w sosie) również nie zapychają i nie przepełniają. Pizza śródziemnomorska z oliwkami, papryczkami, cebulą, pomidorami i „serem” Sheese (opisanym dowcipnie w menu restauracji jako „szer wegański”) jest w bardzo fajny sposób pikantna i wyrazista (choć – na szczęście – zrównoważona; nie wypala kubków smakowych). Jej „warzywna” koleżanka to natomiast propozycja dla osób, które preferują smaki zdecydowanie łagodniejsze i delikatniejsze – choć i tu nie zabrakło dekoracji w postaci jalapeno dla tych, których ta kraina łagodności znudzi. Mnie nie znudziła, ale i tak z przyjemnością zagryzałem delikatną pizzę ostrą papryczką.

No i wreszcie wspominany „ser” aka „szer” – choć miejsc serwujących wegańskie pizze jest już w Warszawie kilka, to według mojej wiedzy (choć pewności nie mam), królują w nich produkty Violife. Bardzo dobrej jakości (w zasadzie jestem fanem), ale jednak charakterystyczne i rozpoznawalne. „Szer” marki Sheese to inna bajka i inna liga – niezwykle przypomina ser tradycyjny, mlecznego pochodzenia. Sprawia to, że pizza z jego dodatkiem może wręcz „zmylić” osoby odżywiające się niewegańsko. A te, które tęsknią za prawdziwym serem, a nie mogą go jeść z powodów zdrowotnych, powinny być wręcz zachwycone.

Podsumowując – pizza z wegańskim „szerem” jest tu znakomita. Albo, upraszczając, po prostu pizza jest tu znakomita. Choć osobiście chyba preferuję wariant włoski, z mniejszą ilością składników, to tutejsza „amerykańskość” nie stanowi żadnego problemu i choć pizze są obfite i bogate, to po zjedzeniu dwóch dużych na trzy osoby (i w zasadzie najadłszy się pod korek), nie miałem poczucia przejedzenia, czy ociężałości. Może to zasługa „szera”, a może po prostu bardzo dobrej jakości składników. W każdym razie szczerze polecam.

ul. Postępu 10, tel. 22 228 77 61, WWW

Papa John's (Postępu)

ładowanie mapy - proszę czekać...

Papa John\'s (Postępu) 52.175438, 20.995393 Papa John\'s (Postępu)
Co sądzisz? Skomentuj!
Pan Tapir

Pan Tapir Autor

100% roślinożerca, przemierza warszawskie szlaki restauracyjne - od squatów po Gault&Millau - w poszukiwaniu nieoczywistych smaków i zaskoczeń. Kiedyś zjadł flaczki. Niecierpliwie czeka na dzień, w którym krakowski Vegab otworzy filię w stolicy.