Pani Wina

Pani Wina

10

Kuchnia

10.0/10

Obsługa

10.0/10

Wnętrze

10.0/10

Plusy

  • kuchnia
  • wino
  • wspaniała atmosfera

Minusy

  • kameralne wnętrze, które może nie pomieścić większej grupy

 
LOKAL TYMCZASOWO NIECZYNNY ALE POJAWIA SIĘ NA „GOŚCINNYCH WYSTĘPACH” – KONIECZNIE OBSERWUJCIE ICH FB

Znacie te filmowe motywy – bohaterowie chodzą właściwie do jednego baru, w którym znają całą obsługę, a umawiając się ze znajomymi w zasadzie nie muszą wskazywać adresu, bo od razu wiadomo, że spotykają się tam gdzie zawsze. No to moim „tam gdzie zawsze” jest właśnie Pani Wina. Od progu rzucam się na szyję wszystkim fantastycznym osobom, które nie tylko tu pracują – one tworzą niesamowicie przyjazną atmosferę lokalu, macham przez okienko do kuchni pytając, co dziś jest najlepszego (bo że całe jedzenie z założenia jest na poziomie „przepyszne”, to od dawna nie podlega żadnej dyskusji) i od razu biorę aromatycznego merlota (gdzie indziej nie przepadam za merlotem!) lub cudownie owocowe chardonnay.

Pani Wina ma przepiękny wystrój, z ukłonem w stronę polskiej sztuki. Na ścianie za barem wielka reprodukcja „Dziwnego ogrodu” Mehoffera, klosze na żyrandolach wyglądają jak wykonane przez samego Wyspiańskiego, a kropką nad i jest szmaragdowozielony bar obudowany kafelkami. Panuje przyjazny, romantyczny wręcz półmrok, nikt tu się nie spieszy, nie ma załatwiania biznesów i innych „adult’s stuff”. Jest przebywanie z ludźmi, wspaniałe wino i jedzenie, które odgania wszystkie smutki.

Już nawet nie pamiętam każdej potrawy, której tu próbowałam, ale żadna nie rozczarowała. Przypomnę jedynie dyniowe kluski śląskie o idealnej konsystencji, skropione szałwiowym masełkiem z paloną brukselką, domową wuzetkę, która zniknęła w minutę odkąd wjechała na stół (mimo słusznej porcji), wątróbkę, dzięki której pokochałam wątróbkę jako taką, rozpadający się pod dotknięciem sztućców boczek… czy muszę wymieniać dalej? W Pani Wina ewidentnie korzystają z produktów i przepisów kuchni polskiej, podkręcając je odrobinie nowocześnie. Każdą z potraw warto celebrować, przy zamknięciu oczu można wrócić do dzieciństwa…

Mimo, że to wino jest flagowym napitkiem lokalu, na półkach stoją różne inne alkohole, gotowe do sporządzenia z nich fantastycznych drinków. Na stanie obsługi są też znakomici barmani, którzy po zamienieniu z Tobą kilku słów będą w stanie przygotować Ci taki koktajl, na jaki akurat masz ochotę, nawet jeśli nie do końca zdawałeś sobie z tego sprawę.

Przyprowadziłam tu już wielu swoich znajomych i każdy wychodził stąd równie oczarowany. Kocham to miejsce całym serduszkiem i propaguję jak mogę, bo uważam, że to skarb na kulinarnej mapie Warszawy, zarówno jeśli chodzi o podawane tu produkty oraz wystrój i atmosferę. Dość powiedzieć, że w przeciągu pół roku byłam tutaj spokojnie kilkanaście razy, co do tej pory z żadnym innym lokalem nie miało miejsca. Zaprawdę powiadam Wam, wino nie smakuje mi już gdzie indziej tak dobrze jak w Pani Wina!

ul. Wilcza 11, FB

Pani Wina

ładowanie mapy - proszę czekać...

Pani Wina 52.225594, 21.020327 Pani Wina [1], [2]
Co sądzisz? Skomentuj!
Chjena

Chjena Autor

Wątróbkę popijam mlekiem sojowym, o które potrafię pytać w takich miejscach jak Wars czy bufet sądowy. Istnieje niewiele rzeczy, których bym nie zjadła i należą do nich flaczki. W kuchni najważniejszy jest dla mnie pomysł i zaangażowanie, bo pasja to najlepsza przyprawa. Przejawiam nadmierne upodobanie do cekinów i panterki.