Paloma nad Wisłą

Paloma nad Wisłą

8.9

Kuchnia

9.5/10

Obsługa

8.5/10

Wnętrze

9.0/10

Cena/jakość

8.5/10

Plusy

  • tacosy!!!
  • dobry stosunek ceny do jakości
  • piękny widok na Wisłę
  • atrakcyjne menu

Minusy

  • samoobsługa - ale w dalszym ciągu kontakt z obsługą bardzo miły

 

Zacznę może od informacji, że w ciągu tygodnia byłam w Palomie trzy razy. Potem dodam, że zabrałam tu znajomych z innego miasta, dając im jednocześnie kilka rekomendacji kulinarnych na obiad na następny dzień – zdziwiłam się niezmiernie, gdy zobaczyłam na instagramie, że nic sobie z moich polecajek nie zrobili, tylko wrócili po prostu do Palomy. Na tym mogłabym właściwie skończyć recenzję, ale jednak powiem Wam coś więcej o tych cudach.

Przede wszystkim – Paloma jest restauracją przylegającą do Pawilonu nad Wisłą MSN. Nie szukajcie jej więc na barkach czy w tymczasowych dobudówkach z europalet – to właśnie ten lokal, przez który się przechodzi idąc do łazienki po zwiedzaniu MSN. Właściwie to byłam w Palomie cztery razy, bo za pierwszym nawet nie byłam świadoma, że to Paloma, po prostu szukałam toalety. A wystarczyło spojrzeć w górę, by odnaleźć ten najpiękniejszy warszawski sufit z kolorową instalacją, której zdjęcia podbiły w ciągu ostatnich tygodni wszystkie media społecznościowe. Jest też obszerny taras z widokiem na malownicze, nadwiślańskie zachody słońca. I palmy w donicach dla efektu. Ale to wszystko zbladłoby w obliczu przeciętnego jedzenia – tylko że w kuchni Palomy absolutnie nie ma miejsca na przeciętność.

Miejscówkę wymyślili właściciele Pacyfiku i Prochowni Żoliborz. Dzięki temu menu jest kolorowe, lekkie, wyraźnie zainspirowane smakami z różnych stron świata. Jako szef kuchni występuje Sławek Wojtysiak, miłośnik kuchni tajskiej, który już kiedyś zaskoczył mnie umiejętnością łączenia przedziwnych składników w ostatecznie fantastyczną całość. Tym razem jego geniusz kulinarny objawił się w legendarnych już (serio, stojąc w kolejce słyszałam, że wszyscy przede mną zamawiają to danie – bałam się, że dla mnie już nie starczy) tacosach z dorszem w panko z grillowanym ananasem. Patrząc na tę pozycję w menu, przypomniałam sobie kanapkę z Łowców Syren z kalmarami i ananasem właśnie – ale gdy tylko wgryzłam się w palomowe tacos odkryłam, jak bardzo nieadekwatne jest to porównanie. W tacosach jest chrupkość panko, słodycz pestek granata, ostrość jalapeno, kremowość mozzarelli i cheddara, właściwie co ja Wam będę mówić dalej – po prostu przyjdźcie i to zjedzcie. Możecie wpaść sami, bo gwarantuję, że będziecie tak skupieni na tym daniu, że niespecjalnie będziecie chcieli z kimś wówczas rozmawiać. Ja za każdym razem podczas jedzenia myślę, że w tym życiu to fajnie jednak jest, bo są na przykład Hawaje na świecie i w ostateczności rzucę wszystko w cholerę i tam sobie pojadę.

Tacosy kosztują 30 zł, lądują na talerzu w liczbie sztuk trzech i jest to porcja wręcz pod korek. Natomiast takich cudowności nie oddaje się niedojedzonych, po prostu nie i już. Za 25 zł jest wersja wegan z tofu, ale jestem tak zakochana w tym dorszu, że nie sądzę, bym kiedykolwiek popełniła to nie-rybne odstępstwo.

Poza tym w aktualnej karcie występują świetny bób po tajsku z kafirem i chilli (15 zł) i chyba jeszcze lepsze, jędrne szparagi w sosie gochujang ze słodkim dodatkiem melasy granatowej, posypane sowicie kolendrą i w punkt uprażoną cebulką (21 zł). Nie zwykłam bić się o ostatnie kawałki jedzenia, ale te szparagi wzięłam na pół w towarzystwie i to był błąd. Wy go nie popełniajcie. Lojalnie uprzedzam, że ze względu na sezonowość karta niedługo ma się zmienić (niestety szparagi i bób nie trwają wiecznie), co do zasady ma być jednak rybnie, wege i wegan, z dużą ilością warzyw.

Szukając opcji na popitek zainteresujcie się szprycerami. Są w cenie 20 zł, przygotowane z pomysłem, w porcji wielkości zadowalającej. Moim ulubieńcem został już szprycer firmowy, na solidnej bazie z tequili.

Zachęcam Was więc gorąco, by wpaść nad Wisłę po strawę dla ducha (wystawa w MSN) i jednocześnie dla ciała (akurat po zwiedzaniu – jedzenie i picie w Palomie). Weźcie tacosy, szprycerka i patrzcie sobie na Wisłę. O takie knajpy na Bulwarach walczyliśmy.

Wybrzeże Kościuszkowskie 22 (pawilon Muzeum nad Wisłą), FB

Paloma nad Wisłą

ładowanie mapy - proszę czekać...

Paloma nad Wisłą 52.242950, 21.026872 Paloma nad Wisłą
Co sądzisz? Skomentuj!
Chjena

Chjena Autor

Wątróbkę popijam mlekiem sojowym, o które potrafię pytać w takich miejscach jak Wars czy bufet sądowy. Istnieje niewiele rzeczy, których bym nie zjadła i należą do nich flaczki. W kuchni najważniejszy jest dla mnie pomysł i zaangażowanie, bo pasja to najlepsza przyprawa. Przejawiam nadmierne upodobanie do cekinów i panterki.