Oh My Pho

Oh My Pho

7.1

Kuchnia

6.5/10

Obsługa

8.0/10

Wnętrze

7.0/10

Cena/jakość

7.0/10

Plusy

  • duży wybór dań
  • krótki czas oczekiwania poza lunchem
  • miła obsługa

Minusy

  • nierówna kuchnia
  • tłumy w godzinach lunchowych
  • mało ziół w daniach

 

Oh My Pho znajduje się bardzo blisko mojej pracy, więc jak mnie bierze ochota na wietnamskie dania – lekką sałatkę z sajgonkami czy rozgrzewający bulion pho – zdarza mi się zawitać na drugą stronę Wilczej. W ostatnich dniach zmienili menu, co wiąże się niestety z podniesieniem cen średnio o 3-4 złote, wyleciała też większość zup i w ogóle wszystko jest chyba jeszcze w fazie projektu, więc ciężko wyrokować, jak będzie ostatecznie, ale dotychczas było raczej nieźle.

Buliony są całkiem smaczne, zwłaszcza po samodzielnym doprawieniu ich sosem sriracha. Przypadła mi do gustu zwłaszcza opcja z krewetkami, choć ta z kurczakiem czy tofu była już zdecydowanie za mało charakterna, nie mówiąc już o tym, że w wersji wege z tofu pływały takie warzywa jak cukinia, brokuł czy kalafior (!), których raczej próżno szukać w oryginalnej kuchni wietnamskiej, za to królują na talerzach najtańszych „chińskich” barów w formie świeżo co odmrożonej. Nietrafiony pomysł, moim skromnym zdaniem. Brakuje mi też trochę ziół w tych miskach.

Fajną opcją za to są sałatki bun, na bazie świeżych ziół i makaronu z wybranym dodatkiem – zwłaszcza polecam klasyczne bun nem z chrupiącymi sajgonkami.

Miejsce cieszy się sporą popularnością, stąd w porze lunchowej ciężko o wolny stolik, a i dania mogą wychodzić z kuchni ze sporym opóźnieniem. Za to poza godzinami szczytu wydawanie posiłków idzie już bardzo sprawnie. Obsługa bardzo sympatyczna i miła, ceny dotychczas – atrakcyjne, zobaczymy jak będzie po zmianie karty.

ul. Wilcza 32, 579 126 183, FB

Oh My Pho

ładowanie mapy - proszę czekać...

Oh My Pho 52.225010, 21.015784 Oh My Pho
Co sądzisz? Skomentuj!
Chjena

Chjena Autor

Wątróbkę popijam mlekiem sojowym, o które potrafię pytać w takich miejscach jak Wars czy bufet sądowy. Istnieje niewiele rzeczy, których bym nie zjadła i należą do nich flaczki. W kuchni najważniejszy jest dla mnie pomysł i zaangażowanie, bo pasja to najlepsza przyprawa. Przejawiam nadmierne upodobanie do cekinów i panterki.