Niigata Onigiri

Niigata Onigiri

9.4

Kuchnia

9.5/10

Obsługa

9.0/10

Wnętrze

9.0/10

Cena/jakość

10.0/10

Plusy

  • pyszne onigiri
  • ciekawe smaki
  • szybka wydawka
  • duża staranność wykonania

 

Zawsze mi się wydawało, że nie ma się co nadmiernie jarać kanapkami z ryżu owiniętymi w nori – w końcu to jakieś udawane sushi, w dodatku zazwyczaj sprzedawane w marketach, gdzie zdążyło już swoje przeleżeć. W takim przekonaniu sobie spokojnie trwałam lata, aż tą stabilnością wstrząsnęła do cna wizyta w Niigata Onigiri.

Na Noakowskiego zasady są proste – przychodzisz do okienka, zamawiasz i czekasz kilka-kilkanaście minut na wydawkę, w zależności od natężenia ruchu i obfitości swojego zamówienia. Lokalik funkcjonuje w formie wydającej dziupli od początku swojego powstania, więc idealnie wkomponował się w obostrzenia pandemiczne. Z tego co wiem uruchomili też dostawę od czterech onigiri w górę, za naprawdę przyzwoitą cenę dowozu – ale akurat Plac Politechniki to tak wdzięczna lokalizacja, że wielu powinno być po drodze z odbiorem osobistym.

Smaków jest codziennie kilkanaście, miks wegańskich i nie-wegańskich (w tym rybne i jajeczne). My spróbowaliśmy sześciu, a i tak musiałam się bardzo ograniczać, bo najchętniej pożarłabym wszystkie. Zacznę może od tych najmniej atrakcyjnych propozycji, a może nie tyle mało atrakcyjnych, co najmniej zaskakujących – bo zarówno grillowany łosoś, jak i krewetka były po prostu smaczne, ale dokładnie takie jak się spodziewaliśmy. Małe poruszenie nastąpiło przy aromatycznej paście miso-czosnek i kremowym wytrawno-słodkim nadzieniu z orzecha włoskiego, ale prawdziwe trzęsienie ziemi to kiszona morela (kwaśność! słodycz! kosmos!) i bongo, czyli marynowane w sosie sojowym żółtko. Ta ostatnia opcja to rozlewające się, cieplutkie żółteczko, które znam ze wspomnienia mojego ulubionego śniadania – jajka na miękko rozbitego w kubeczku. Kojące, bezpieczne, pachnące, cudowne! Mimo, że zjedliśmy je kilka godzin po wydaniu, nadal pozostało ciepłe i świeże.

No właśnie, przechodzimy do wykonania, bo to jest właśnie clou programu. Fantazyjne nadzienia nie obroniłyby się, gdyby nie japońska precyzja w przygotowaniu kanapeczek – a ta zakłada, że wszystko robi się na bieżąco, ryż jest idealnie ugotowany i ciepły, za to oddzielony warstwą opakowania od nori, dzięki czemu algi pozostają cały czas kruche. Niestety wymaga to użycia dodatkowego kawałka plastiku, więc jeśli jemy onigiri od razu lub jesteśmy w stanie znieść lekkie przemoknięcie nori, warto to zgłosić obsłudze.

Ceny – 11 zł za każdy smak, z wyjątkiem krewetki (tu 12 zł, ale powtarzam – krewetką akurat na tle całej reszty to nie warto zaprzątać sobie głowy). Wrzucam w zdjęcia całe menu, ale pamiętajcie, że czasami się zmienia i warto sprawdzać na bieżąco.

W ramach podsumowania powiem, że całą zeszłą sobotę jadłam praktycznie tylko onigiri i było to jedno z lepszych weekendowych menu, jakie zafundowałam sobie w ostatnim czasie. A że z dobrym sushi na wynos/w dostawie coraz trudniej, to jeśli najdzie Was ochota na smaki z tej parafii, serio rozważcie w zamian kanapeczki z Noakowskiego.

ul. Noakowskiego 8, tel. 512 550 095, FB

Co sądzisz? Skomentuj!
Chjena

Chjena Autor

Wątróbkę popijam mlekiem sojowym, o które potrafię pytać w takich miejscach jak Wars czy bufet sądowy. Istnieje niewiele rzeczy, których bym nie zjadła i należą do nich flaczki. W kuchni najważniejszy jest dla mnie pomysł i zaangażowanie, bo pasja to najlepsza przyprawa. Przejawiam nadmierne upodobanie do cekinów i panterki.