Madame Szpakoska

Madame Szpakoska

9.1

Kuchnia

9.0/10

Obsługa

10.0/10

Wnętrze

8.5/10

Cena/jakość

9.0/10

Plusy

  • świetne, przemyślane menu z polskimi tapasami
  • opcje mięsne i wege
  • rewelacyjne koktajle
  • dobry stosunek ceny do jakości

 

Z restauracjami jest trochę jak z ludźmi – większość jest naprawdę w porządku (albo ja mam szczęście takich na swojej drodze spotykać), ale jednak z niektórymi tylko mamy tę słynną „chemię”. Sporo więc knajp można pochwalić za niezłe jedzenie, przemyślany wystrój, ale miłość od pierwszego wejrzenia trafia się niezwykle rzadko. Mnie w zeszłym tygodniu trafiła strzała Amora w Madame Szpakoskiej.

Może to mój nieutulony żal za zamkniętą Pani Wina, której klimat mi ta jej sąsiadka (w końcu jedna na Wilczej, druga na Kruczej) przypomniała, a może po prostu niezaprzeczalne walory Szpakoskiej – dość powiedzieć, że następnego dnia wysłałam tam przyjaciółkę, która szukała dobrego adresu na randkę i wyszła równie zachwycona, co ja.

Jest klimacik, półmrok, obrazy, manekiny i żyrandole, a jednocześnie całość sprawia spójne i schludne wrażenie (żadne tam zbiorowisko starych mebli z garaży całej rodziny). Miejsca jest dużo, parter to głównie krzesła barowe i wysokie stołki, ale jest jeszcze całkiem przestrzenna antresola. Za barem urzędują prawdziwi czarodzieje, którzy umiejętnie trafią w Wasz alkoholowy gust (żeby po krótkim wywiadzie z gościem wpaść na pomysł przygotowania negroni na whisky, to naprawdę jestem pod wrażeniem!) i zaproponują pasujące przekąski. Mnie podbił tutejszy podpłomyk (16 zł), cytuję cały skład, „z pastą z wegetariańskiej kiszki ziemniaczanej, sosem z pieczonej w rozmarynie dyni i buraków, sałatką z czarnej rzepy, kalarepy i ziół, z piklowaną czerwoną kapustą”. Wszystkie te dobroci ledwo zmieściły się na kruchutkim, ale dzielnie wytrzymującym ciężar warzyw podpłomyku, kompozycja okazała się przepyszna, a ja zapewniłam sobie bombę witaminową na cały dzień (ha!). Dla miłośników konkretów jest też kanapka sloppy joe w wersji mięsnej (22 zł) lub wege (20 zł). My próbowaliśmy jeszcze pasztetu z podrobów indyczych, który przybył w towarzystwie odświeżającej galaretki cydrowo-tymiankowej i pieczywa (12 zł za naprawdę sporą porcję!). W menu jeszcze szeroki wybór serów korycińskich i śledzi w zalewie (też 12 zł/talerzyk). Szpakoska swoje jedzenie określa jako „mazurskie tapas”, a mnie bardzo cieszy korzystanie z polskich smaków bez żenady i serwowanie ich w towarzystwie modnych, dopracowanych koktajli. Dodam tylko, że jak na tapas to jedzenia otrzymujemy stosunkowo sporo. Karta zmienia się dość często, więc mniej więcej co sezon witamy nowe składniki na podpłomykach i inne odsłony sloppy joe.

Krótko jeszcze o alkoholach, o których już trochę była mowa na górze. Są koktajle (cenowo norma, 20-30 zł), wino na kieliszki i karafki w niezłych cenach (kieliszek 12 zł, karafka 0,5 l 36 zł, litr 68 zł), a także tutejsze domowe nalewki. Herbaciankę warto wziąć sobie po posiłku na lepsze trawienie, a jabłko korzenne to taki deserek zamiast szarlotki.

Obsługa sprawi, że poczujecie się jak u dobrych znajomych i będziecie chcieli odwiedzać ich częściej. Ja z pewnością będę i nie wiem jak to się stało, że taki fajny lokal tak długo uchował się bez mojej wizyty, ale jak już wskoczył na listę moich ulubieńców, to zamierzam ze Szpakoskiej zrobić swoją dobrą koleżankę.

ul. Krucza 16/22, 512 987 322, FB

Madame Szpakoska

ładowanie mapy - proszę czekać...

Madame Szpakoska 52.226022, 21.019233 Madame Szpakoska
Co sądzisz? Skomentuj!
Chjena

Chjena Autor

Wątróbkę popijam mlekiem sojowym, o które potrafię pytać w takich miejscach jak Wars czy bufet sądowy. Istnieje niewiele rzeczy, których bym nie zjadła i należą do nich flaczki. W kuchni najważniejszy jest dla mnie pomysł i zaangażowanie, bo pasja to najlepsza przyprawa. Przejawiam nadmierne upodobanie do cekinów i panterki.