Łowcy Syren

Łowcy Syren

7.5

Kuchnia

8.5/10

Obsługa

7.0/10

Wnętrze

7.0/10

Cena/jakość

7.5/10

Plusy

  • pyszne jedzenie
  • opcje wege
  • lokalizacja i kosze plażowe

Minusy

  • ceny kanapek
  • często długi czas oczekiwania

 

Łowcy Syren to wakacyjny i nadwiślański projekt ekipy od Pogromców Meatów. Muszę przyznać, że poprzedniego lata był to mój ulubiony adres na jedzenie nad Wisłą – czasem złamałam swoją zasadę dla jakichś przypadkowych frytek, ale tylko dlatego że do Łowców było za daleko albo byli już zamknięci. Jadłam tu i pyszne kanapki (do wyboru były dwie – albo znana z Koszykowej szarpana łopatka z serem i domowymi ogóreczkami, albo pozycja przygotowana specjalnie na dla tej lokalizacji (choć poza sezonem można ją też zamawiać u Pogromców) czyli kultowe już kalmary w panierce, aioli i świeży ananas. Wszystko pyszne i zachęcające do nieeleganckiego oblizywania palców, ale w sumie jesteśmy nad wodą, to uchodzi. Prawie jak na wczasach, można skryć się w plażowym koszyku i oddawać gastronomicznej rozpuście.

Poza kanapkami dostaniemy tu też świetny hummus szczawiowy, wzbogacony o dodatki takie jak chrupiąca ciecierzyca, chipsy warzywne i surówka z kapusty. O ile ceny kanapek są standardem warszawskim (czyli raczej wyższe niż niższe), to cena hummusu (11 zł) nie zapowiada ogromnej porcji, która nasyci głód na wiele godzin. Dla entuzjastów frytek znajdą się takie z batatów, zatem wegetarianie i weganie także powinni być usatysfakcjonowani wizytą w Łowcach.

Czekam z niecierpliwością na ciepłe dni i ponowne otwarcie, bo bardzo mi się podoba fakt, że można przystanąć w centralnym punkcie trasy nadwiślanej na niezawodnie dobre kanapeczki, hummus czy fryteczki.

Bulwar Flotylii Wiślanej (obok Mostu Poniatowskiego), otwarte w sezonie letnim, FB

Łowcy Syren

ładowanie mapy - proszę czekać...

Łowcy Syren 52.234446, 21.038759 Łowcy Syren
Co sądzisz? Skomentuj!
Chjena

Chjena Autor

Wątróbkę popijam mlekiem sojowym, o które potrafię pytać w takich miejscach jak Wars czy bufet sądowy. Istnieje niewiele rzeczy, których bym nie zjadła i należą do nich flaczki. W kuchni najważniejszy jest dla mnie pomysł i zaangażowanie, bo pasja to najlepsza przyprawa. Przejawiam nadmierne upodobanie do cekinów i panterki.