Local

Local

6

Kuchnia

5.0/10

Obsługa

7.0/10

Wnętrze

7.0/10

Cena/jakość

5.0/10

Plusy

  • Dwupoziomowa imprezownia
  • Niezłe drinki i lemoniady
  • Atmosfera świetnej zabawy
  • Fajna, surowa piwnica

Minusy

  • Piwo wyłącznie koncernowe
  • Brudne toalety

 

Do mokotowskiego Localu trafiliśmy przypadkowo – znajomy akurat grał tu imprezę, więc wpadliśmy „na baunsy”. Okazało się, że jest to imprezownia dwupoziomowa. Na górze akurat trwała impreza zamknięta, urodziny ponoć znanej tancerki dancehallowej, z udziałem kwiatu warszawskiej młodzieży i celebrytów. Zaglądaliśmy więc tam tylko po drinki, więcej czasu spędzając na dolnym poziomie – w dość surowej piwnicy (o niezłej jednak akustyce i z ciekawym muralem przedstawiającym głowy legend muzyki – od George’a Clintona i Louisa Armstronga, po Tupaca i Freda Dursta).

Bar nie oferuje specjalnego wyboru piw (same koncerniaki), zdecydowaliśmy się więc na drinki – Old Fashioned umieją tu robić, spiłem też od koleżanek nieco czegoś bardzo kwaśnego i bardzo fajnego, a także trochę całkiem smacznej i bogatej w cytrusy lemoniady. W ofercie także soki, kawy, herbaty i – chyba – coś na ząb (nie jadłem, więc daję kuchni „środkową” ocenę zaocznie). Wystrój „góry” dość przyjemny, w stronę drink baru/klubokawiarni w stylu najmodniejszym na oko 10 lat temu, dół surowy i „alternatywny”, niestety zabawę psuł nawiew dymu z mieszczącej się też na poziomie -1 palarni. Łazienki brudne, goście natomiast uśmiechnięci. Nie sądzę, żebym bez wyraźnego powodu tu wrócił, ale zdaje się, że jest to miejsce lubiane przez okoliczną młodzież. Na minus – jak dowiedziałem się później – odbywające się tu występy artystów z nurtu tzw. „hip hopu patriotycznego”.

ul. Sandomierska 13/Rejtana 14, 883 597 570, FB

Local

ładowanie mapy - proszę czekać...

Local 52.207987, 21.018899 Local
Co sądzisz? Skomentuj!
Pan Tapir

Pan Tapir Autor

100% roślinożerca, przemierza warszawskie szlaki restauracyjne - od squatów po Gault&Millau - w poszukiwaniu nieoczywistych smaków i zaskoczeń. Kiedyś zjadł flaczki. Niecierpliwie czeka na dzień, w którym krakowski Vegab otworzy filię w stolicy.