LAS – Lokalna Atrakcja Stolicy

LAS - Lokalna Atrakcja Stolicy

6.9

Kuchnia

6.5/10

Obsługa

5.0/10

Wnętrze

10.0/10

Cena/jakość

6.0/10

Plusy

  • dużo roślin, piękny ogródek
  • duża przestrzeń, idealna dla grup
  • dog friendly
  • dużo wege dań

Minusy

  • bardzo nierówna obsługa
  • małe porcje
  • stosunkowo drogo

 

LAS zajął lokal po Solcu 44, zresztą nadal na budynku wisi stary neon, co wprowadza w błąd niektórych gości, przyzwyczajonych do poprzednika. Jest to jednak raczej niewielka grupa, bo otwarcie LASu w wakacje zeszłego roku było głośne, huczne i wywindowało oczekiwania warszawiaków wobec ogródków restauracyjnych. LAS nie tylko wyposażył wnętrza w mnóstwo roślin, ale i umiejętnie korzysta z zazielenionego nasypu kolejowego stacji Warszawa Powiśle, tworząc tam istotnie leśną, rekreacyjną przestrzeń. Z okazji pierwszego ciepłego weekendu tego roku na taras wywędrowały nawet kanapy i huśtawka, a nastroju dopełniają klimatyczne światełka. Brzmi pięknie, prawda? I pewnie dlatego będę do LASu, zwłaszcza w sezonie letnim, wracać, ale nie oznacza to, że jestem bezwzględnie zakochana w tym miejscu. Bo nie jestem.

Pod tym adresem byłam dwa razy i o ile pierwsza wizyta była miła, tak przy drugiej nie zabrakło niestety wpadek, co kazało mi krytyczniej spojrzeć na całość. Zacznę od plusów – jak już wyżej wspomniałam, przestrzeń jest spora i starannie zaaranżowana (w przeciwieństwie do Solca 44, który w moim mniemaniu był po prostu brzydkim miejscem), w menu fajna równowaga pozycji mięsnych i wege, dumne sięganie po polskie, regionalne smaki. LAS jest dog friendly, ale tylko w pierwszej sali, co zadowala zarówno gości ze zwierzętami, jak i tych, którzy z różnych powodów wolą futrzaków unikać.

Minusów niestety będzie trochę więcej. Po pierwsze, nie jest specjalnie tanio, a szczególnie, jeśli przyrównamy ceny do wielkości porcji. Ja się jednym daniem w cenie 30 zł tam po prostu nie za bardzo najadam, a gdy byliśmy większą grupą i każdy już swoje zjadł, nie za bardzo w karcie było coś do domówienia na przegryzkę lub do poskubania dla wszystkich. Brakuje mi propozycji w karcie do dzielenia się, zwłaszcza, że duża przestrzeń jest idealna dla większych grup znajomych. Druga rzecz – właściwie do każdej potrawy miałam jakieś „ale”. Wybór kiszonych warzyw z przystawek (15 zł) był w moim odczuciu po prostu octowy, a smaki poszczególnych składników zlały się ze sobą w jedno. Kluski śląskie buraczane (obecnie w karcie jest wersja chyba z wędzonym ziemniakiem, chyba też w cenie 27 zł) pływały wręcz w emulsji maślanej, która – choć kremowa, delikatna, hedonistyczna – zatkałaby tętnice nawet Julii Child we własnej osobie. Wątróbka w cydrze (28 zł) była odrobinę przeciągnięta, przydałby się też jakiś inny dodatek niż sucha bułka. Co do alkoholi, to ceny wina od 14 zł/kieliszek, koktajle 25 zł w górę.

Właśnie, z pieczywem jest cała historia. Jako czekadełko podają tu chleb i solone masło, co jest miłym zwyczajem. Jak już wspomniałam, pragnąc sobie jeszcze coś podjeść ze znajomymi, a nie chcąc zamawiać kolejnego dania, zapytaliśmy kelnerkę czy istnieje możliwość domówienia pieczywa, mimo że nie ma go w menu. Wspomnę tylko, że pani obsługująca nasz stolik od początku wieczora nie wyglądała na szczególnie zadowoloną z tego faktu, ale westchnięcia, przewrócenia oczami i odwrócenia się na pięcie bez słowa to się szczerze mówiąc nie spodziewałam. Pieczywo dostaliśmy, również bez słowa. Zgodnie z naszą prośbą, było doliczone do rachunku, więc nie wiem w czym był problem. Prawdopodobnie w tym, że jako grupa mieliśmy doliczony obowiązkowy serwis, stąd nie trzeba było się już starać. Oczywiście, mógł być to wypadek przy pracy, bo obsługę z pierwszej wizyty wspominam znacznie milej, ale nie ukrywam, że cała ta chlebowa afera mnie do LASu nieco zniechęciła.

Więc tak: ładnie, drogawo, jedzenie bez uniesień, obsługa nierówna. Wygrywają lokalizacją, dużą przestrzenią i ogródkiem, także pewnie o tej stołecznej atrakcji nie zapomnę, ale wielką fanką nie zostałam.

 

 

ul. Solec 44, 514 760 767, FB

LAS – Lokalna Atrakcja Stolicy

ładowanie mapy - proszę czekać...

LAS – Lokalna Atrakcja Stolicy 52.235997, 21.032048 LAS - Lokalna Atrakcja Stolicy
Co sądzisz? Skomentuj!
Chjena

Chjena Autor

Wątróbkę popijam mlekiem sojowym, o które potrafię pytać w takich miejscach jak Wars czy bufet sądowy. Istnieje niewiele rzeczy, których bym nie zjadła i należą do nich flaczki. W kuchni najważniejszy jest dla mnie pomysł i zaangażowanie, bo pasja to najlepsza przyprawa. Przejawiam nadmierne upodobanie do cekinów i panterki.