La Bomboniera

La Bomboniera

8.1

Kuchnia

9.0/10

Obsługa

8.0/10

Wnętrze

6.5/10

Cena/jakość

9.0/10

Plusy

  • pyszne ciastka
  • chyba jedyna włoska cukiernia w Warszawie
  • przystępne ceny

Minusy

  • lepiej brać na wynos, zwłaszcza zimą - mało miejsca

 

Każdy ma swoją ulubioną cukiernię w Warszawie. Jedni kochają ustandaryzowane, maślane ciastka Lukullusa, inni zajadają się petit gateau z Deseo czy Odette, a kolejni ustawiają się w kolejce po najlepsze jagodzianki w mieście. W całym tym cukrowym szaleństwie ja najchętniej zaglądam do jedynej w swoim rodzaju, włoskiej cukierenki na rogu dwóch warszawskich alej – Solidarności i Jana Pawła – po kremowe słodkości z La Bomboniery.

Co by być zupełnie precyzyjnym, sprzedawanym tu specjałom najbliżej do Sycylii, choć zdarzają się i akcenty chociażby z wyspy Capri. Dostaniecie cannoli w kilku smakach i dwóch rozmiarach (małe dla tych dbających o linię, duże to już konkret zamiast jednego posiłku), idealnie kruche z ricottowym wypełnieniem. Zamykam oczy i przypominam sobie, jak przez tydzień w Katanii bez wyrzutów sumienia ładowałam sobie taką ichniejszą rurkę z kremem codziennie na śniadanie do kawki. Poza tym w ofercie katański specjał, powstały na cześć patronki miasta świętej Agaty. Według hagiografii Agata  dokonała żywota śmiercią męczeńską (podobnie jak 90% świętych), wcześniej znosząc odcięcie biustu w ramach tortur. Katańczycy uwielbieniem ogromnym czczą Agatę, bo według wierzeń ta chroni miasto przed wybuchem pobliskiej Etny – i w ramach tego kultu zadedykowali jej nawet specjalne ciastko, istne włoskie petit gateau, w kształcie, jakżeby inaczej, kobiecych piersi. To już propozycja dla miłośników ekstremalnego podnoszenia cukru, bo jest tu marcepan, lukier, ricotta, biszkopcik, a wszystko zwieńczone kandyzowaną wisienką.

Dalej za ladą La Bomboniery jest już bardziej swojsko – mamy bigne, takie nasze małe ptysie, z nadzieniem nieco bardziej egzotycznym, bo na przykład pistacjowym. I znane z polskich talerzyków deserowych eklery ze śmietaną, albo i znów z pistacjami, bo przecież Sycylia to europejska ojczyzna tych powszechnie uwielbianych zielonych orzechów. Jeśli tylko nie jesteście na nie uczuleni, koniecznie weźcie w La Bomboniera przynajmniej jedno ciastko z dodatkiem pistacji, bo inaczej wizyta nie zostanie oficjalnie zaliczona. A tym, co stronią od kremów wszelkiej maści, polecam bezmączny (bo upieczony na bazie mąki migdałowej), za to ultrawilgotny kawałek torta caprese, w wersji cytrynowej lub czekoladowej.

Mimo kilku wizyt w La Bomboniera nadal nie spróbowałam wszystkich oferowanych tu ciast, ale to dobrze, bo jest szansa, że ta włoska przygoda jeszcze długo się nie skończy. Ceny są bardzo przystępne – najmniejsze ciasteczka kosztują tu 3 zł, największe sztuki podchodzą pod dyszkę. Chyba można kawkę zamówić na miejscu, ale nie jestem pewna, bo nigdy tego nie robiłam – raczej brałam zakup na wynos. Znacznie milej jest wpaść do La Bomboniery w sezonie letnim, bo wówczas funkcjonuje niewielki ogródek w podwórku kamienicy. Podczas chłodnych miesięcy do dyspozycji pozostają nam dwa krzesełka na krzyż w mikroskopijnym wnętrzu cukierenki.

Tak czy inaczej, o tym adresie warto wiedzieć, jak Was najdzie ochota na włoskie słodycze, albo będziecie chcieli spróbować ciastek trochę innych niż wszędzie.

Zdjęcia mam słabe, bo kto by robił fotki cannolo gdy ono się tak do Ciebie uśmiecha i szepce rozkosznie „no zjedz mnie”. I nawet niczego nie żałuję.

Al. Solidarności 82, 516 069 903, strona www

La Bomboniera

ładowanie mapy - proszę czekać...

La Bomboniera 52.242373, 20.994284 La Bomboniera 1, 2
Co sądzisz? Skomentuj!
Chjena

Chjena Autor

Wątróbkę popijam mlekiem sojowym, o które potrafię pytać w takich miejscach jak Wars czy bufet sądowy. Istnieje niewiele rzeczy, których bym nie zjadła i należą do nich flaczki. W kuchni najważniejszy jest dla mnie pomysł i zaangażowanie, bo pasja to najlepsza przyprawa. Przejawiam nadmierne upodobanie do cekinów i panterki.