Koshari

Koshari

7.6

Kuchnia

7.5/10

Obsługa

8.0/10

Wnętrze

6.0/10

Cena/jakość

9.0/10

Plusy

  • Prawdziwa kuchnia egipska w skromnym pawilonie na Rudzie
  • Jedzenie nie wygląda, ale smakuje!
  • Sympatyczna obsługa i miła atmosfera
  • Pyszna kawa

Minusy

  • Jedzenie smakuje, ale wygląda średnio

 

Lubię takie fajne odkrycia. Dobra kuchnia i sympatyczna atmosfera nie zawsze musi gościć w znanych restauracjach. Czasem może je skrywać niepozorna budka na bazarku obsługującym jedno z najbrzydszych osiedli w Warszawie.

Koshari to propozycja dla miłośników kuchni egipskiej i bliskowschodniej. Większość karty stanowią dania wegetariańskie i wegańskie, ale dla mięsożernych kilka pozycji też się znajdzie. Lokal jest malutki – dosłownie kilka niedużych stolików – ale nie zabrakło miejsca na obowiązkową sziszę otoczoną miękkimi kanapami, szafeczkę z przyprawami do kupienia i lodówkę, na której w sympatyczny sposób połączono elementy egipskie (głównie staroegipskie) i szalik w barwach Polski. Sporą część budki zajmuje otwarta kuchnia – goście mogą przyglądać się przygotowywaniu potraw przez dwóch panów, prawdopodobnie ojca i syna. Ci zaś są gościnni i sympatyczni.

Na „standardowego” falafela pewnie tu jeszcze wrócę, ale podczas pierwszej wizyty skusiłem się na… koshari. To danie kuchni egipskiej, nieznane mi do tej pory, to zaskakujące połączenie makaronu („kolanka”), ryżu, soczewicy, sosu i prażonej cebulki. Podane w sposób bardzo barowy – w pudełeczku znanym z lokali serwujących azjatyckie makarony – ale bardzo smaczne i sycące (a zamówiłem mniejszą porcję). Skubnąłem też od współbiesiadniczki trochę sałatki z bakłażana – bardzo interesującej, kwaskowej, w „klimacie” kojarzącej się nieco z tradycyjną sałatką warzywną, choć przyrządzonej z zupełnie innych składników. Do tego kawa po arabsku – zaparzona i podana jak należy, w niedużym tygielku, bardzo aromatyczna i mocna. Spróbowałem też arabskiej herbaty – dla odmiany serwowanej w całkiem sporym czajniku.

Choć (na razie, bo zamierzam tu wrócić) nie padłem może na kolana, to jednak muszę stwierdzić, że kuchnia jest tu co najmniej przyzwoita, a ceny – nieprzyzwoicie niskie. Za kilkanaście złotych można najeść się do syta (choć uprzedzam lojalnie, że w formule czysto barowej, na jednorazowych talerzach) i poprawić obfitą porcją egipskiej herbaty – a wszystko to w sympatycznej i życzliwej atmosferze. Warto tu zajrzeć nawet jeśli antyludzka skala bloków Rudy zniechęcałaby do wycieczki. Aha – przez ścianę działa tradycyjna gruzińska piekarnia, z chlebami wypiekanymi na miejscu w glinianym piecu.

ul. Klaudyny 26G, tel. 579 150 683, FB

Koshari

ładowanie mapy - proszę czekać...

Koshari 52.282754, 20.973943 Koshari
Co sądzisz? Skomentuj!
Pan Tapir

Pan Tapir Autor

100% roślinożerca, przemierza warszawskie szlaki restauracyjne - od squatów po Gault&Millau - w poszukiwaniu nieoczywistych smaków i zaskoczeń. Kiedyś zjadł flaczki. Niecierpliwie czeka na dzień, w którym krakowski Vegab otworzy filię w stolicy.