Falla

Falla

8.3

Kuchnia

8.5/10

Obsługa

8.5/10

Wnętrze

8.0/10

Cena/jakość

8.0/10

Plusy

  • Świetna kuchnia
  • Vegap niszczy obiekty
  • Przytulne wnętrze
  • Miła obsługa

Minusy

  • Zwykle jest tu sporo ludzi - lokal jest nieco zbyt mały

 

Bardzo się cieszę, że Falla trafiła wreszcie również do Warszawy i znalazła sobie przytulne miejsce w narożnym budynku przy Oboźnej. Wnętrze jest wprawdzie nieduże i być może trochę zbyt ciasne, ale latem życie ułatwia niewielki ogródek. W środku jest jednak przyjemnie, można zapaść się w fotelu i podziwiać dekorujące sale przepiękne marynaty, ścianę z mchu za barem oraz – oczywiście – pięknie podane i znakomite w smaku potrawy.

Przyznam się, że choć lokal istnieje już kilka miesięcy, notorycznie jadałem tam tylko jedno danie – zjawiskowy vegap – roślinną wariację na temat kebabu. Na miejscu, czy w dostawie, vegap z Falli jest absolutnie doskonały. I duży – to zdecydowanie nie jest przekąska na mały głód. Niedawno jednak trafiłem na Oboźną na normalną kolację i powstrzymałem się przed zamówieniem po raz kolejny tego samego, na rzecz sprawdzenia, co jeszcze oferuje tutejsza kuchnia. Akurat w okresowym menu była wegańska wariacja na temat mac and cheese – pyszna i wyrazista, wzbogacona solidnymi kawałkami szczypiorku. Nie było to danie subtelne, ale i nie o to chodziło.

Generalnie Falla jest miejscem, gdzie można się naprawdę solidnie najeść. Co więcej, ów proces najadania łączy się z wysokimi walorami tutejszej kuchni i sympatyczną atmosferą. W karcie znajdziemy bliskowschodnie klasyki – falafele, hummusy i szakszuki, ale nie brakuje też wycieczek w różne strony świata – kimchi albo burritos. Dominuje jednak kierunek bliskowschodni w bardzo dobrym wegetariańsko-wegańskim, restauracyjnym wydaniu.

Nadal jednak czekam aż na odważny krok i wejście do stolicy zdecyduje się krakowski Vegab. 😉

ul. Oboźna 9, tel. 517 161 727, FB

Falla

ładowanie mapy - proszę czekać...

Falla 52.238760, 21.019592 Falla [1], [2]
Co sądzisz? Skomentuj!
Pan Tapir

Pan Tapir Autor

100% roślinożerca, przemierza warszawskie szlaki restauracyjne - od squatów po Gault&Millau - w poszukiwaniu nieoczywistych smaków i zaskoczeń. Kiedyś zjadł flaczki. Niecierpliwie czeka na dzień, w którym krakowski Vegab otworzy filię w stolicy.