El Botellón

El Botellón

5.5

Kuchnia

6.0/10

Obsługa

3.0/10

Wnętrze

7.0/10

Cena/jakość

6.0/10

Plusy

  • składniki niezłej jakości
  • alkohol w weekendy do śniadania

Minusy

  • małe porcje
  • stosunkowo wysokie ceny
  • mało kontaktowa obsługa

 

Jakiś czas temu skoczyliśmy w cztery osoby na śniadanie do El Botellón. Nie ukrywam, że skusiła nas głównie promocja na weekendowe śniadanie, polegająca na dorzuceniu do jedzenia kieliszka prosecco lub małego caña. Alkohol owszem, dostaliśmy, ale w zasadzie był to główny plus tego lokalu.

Nie to że śniadanie było niesmaczne – było zwyczajnie przeciętne, bez polotu i dopieszczenia, a co najgorsze, żadne z nas nie najadło się zaserwowaną porcją. Ja wzięłam hummus z kilkoma kawałkami warzyw i jajkiem, aż się prosiło o więcej papryki czy bakłażana, albo jakieś pieczywo, jednak zestaw okazał się mocno dietetyczny. W ogóle w tych śniadaniach mało widać Hiszpanii (bo hummus, jajka w pomidorach, jajka z łososiem wędzonym to nic iberyjskiego), a autentycznością podawanych tu potraw El Botellón się mocno szczyci. Ewidentnie nie widać tego po śniadaniach.

Trochę lepiej jest, gdy dochodzimy do pinchos, małych tapasowych kanapeczek z hiszpańskimi składnikami. Kompozycje są smaczne, a zarówno wędliny, jak i owoce morza czy sery naprawdę dobrej jakości (choć samo pieczywo już takie przeciętne). Niestety, cena jest dość złodziejska, bo za kanapeczkę „na jeden gryz” płacimy 8 zł, a żeby w ogóle złożyć zamówienie musimy wybrać co najmniej trzy.

Wnętrze estetyczne, choć raczej modne (nieśmiertelne różowe neony – tutejszy powita Was w toalecie) niż przytulne. Obsługa to kolejny zupełnie nie-hiszpański akcent tego miejsca, bo niestety pani kelnerka nie wykrzesała ani odrobiny entuzjazmu podczas całej naszej wizyty.

Jakoś zawsze z ufnością podchodzę do tapasowni, bo liczę na to, że w końcu ktoś przeniesie na polski grunt tę szczytną ideę stosunkowo taniego alkoholu zagryzanego prostymi, acz smacznymi przekąskami. Póki co przyjmuje się to w kraju nad Wisłą w wersji lokalnej, czyli wódki i śledzia, bo jak tylko wchodzimy w kulinaria bardziej egzotyczne, wiąże się ta wycieczka z drastycznym skokiem cen. A przecież tapasy z założenia nie mogą być drogie!

Widzę teraz, że zmieniło się menu i muszę się zastanowić, czy ta okoliczność jest wystarczająca do dania El Botellón drugiej szansy. Jeśli się zdecyduję i będzie lepiej, to zaraportuję.

ul. Solec 18, 512 892 481, strona www

El Botellón

ładowanie mapy - proszę czekać...

El Botellón 52.232571, 21.038628 El Botellón
Co sądzisz? Skomentuj!
Chjena

Chjena Autor

Wątróbkę popijam mlekiem sojowym, o które potrafię pytać w takich miejscach jak Wars czy bufet sądowy. Istnieje niewiele rzeczy, których bym nie zjadła i należą do nich flaczki. W kuchni najważniejszy jest dla mnie pomysł i zaangażowanie, bo pasja to najlepsza przyprawa. Przejawiam nadmierne upodobanie do cekinów i panterki.