Cosmo Bar

Cosmo Bar

10

Kuchnia

10.0/10

Obsługa

10.0/10

Wnętrze

10.0/10

Cena/jakość

10.0/10

Plusy

  • sezonowa, autorska karta
  • naturalne smaki
  • ogromna kreatywność!
  • w ogóle super

 

Skłamałabym wierutnie, gdybym powiedziała, że jestem wielkim znawcą koktajli. Otóż – zupełnie nie jestem. Gust mam raczej prymitywny, nie lubuję się w trudnych smakowo alkoholach, podoba mi się gdy jest ładnie, kolorowo, nie za słodko, ale też nieprzesadnie wytrawnie. Ostatnio jednak trochę częściej bujam się po koktajl barach (między innymi z okazji polecanego na naszym Instagramie World Class Cocktail Festival – z niecierpliwością czekam na kolejną edycję!) i, chcąc nie chcąc, zaczynam dostrzegać subtelne różnice w koktajlach o tej samej nazwie serwowanych pod różnymi adresami, ale przede wszystkim doceniać autorskie kompozycje. Powoli dociera do mnie, że odpowiednie miksowanie składników w shakerze jest sztuką podobną do dobierania nut zapachowych w perfumach (a co jak co, ale fanką perfum byłam kiedyś wręcz obsesyjną) – i coraz bardziej mi się ten świat podoba.

Jak bardzo inspirujące może być tworzenie koktajli, pokazało mi wczoraj Cosmo. Słyszałam o tym miejscu sporo, ale (przekleństwo dużego miasta z milionem lokali) jakoś wcześnie tu nie dotarłam. W związku z tym ominęły mnie poprzednie sezonowe karty (między innymi poprzednia, przedwiosenna – na bazie pędów, pąków i kory), ale muszę przyznać, że początek naszej znajomości pod hasłem „kwiaty polskie” jest bardzo inspirujący.

W autorskiej wkładce letniej jest tym razem pięć koktajli. Kolejno – Klon, Czeremcha, Forsycja, Magnolia i Sumak. Ponieważ trudno znaleźć mi ulubiony spośród całej piątki, wskażę Klon jako stanowczo za wytrawny i za mocny jak na moje standardy, za to przypadnie do gustu miłośnikom zdecydowanych bourbonów (choć w składzie nie ma whisky!). Druga w kolejności na osi ciężkości plasuje się Magnolia. O ile spodziewałam się czegoś eterycznego, słodkiego, wręcz mlecznego (mając w pamięci przepiękne kwietniowe magnoliowe Sielce), tak zostałam zupełnie zaskoczona – tu magnolia jest pieprzna, charakterna, ziołowa z powodu ginu i tylko odrobinę słodka z powodu szczypiącego w język likieru Luxardo Maraschino o lekkim wiśniowym posmaku. Potem mamy Sumak – który wygląda jak typowa landrynka, otwiera się orzeźwiającą kwaskowatością, by skończyć znacznie cięższym aromatem, właściwym dla mocnych alkoholi. Obok Mangolii to mój faworyt Smakowy, choć niczego nie mogę odmówić też najlżejszym kompozycjom – Forsycji i Czeremsze. O ile Czeremcha jest słodsza z powodu dodatku moreli, tak Forsycja to już propozycja zupełnie chłodna, lodowa i odpowiednia na te upały. Niech Was jednak nie zwiedzie ten opis – bazą tego koktajlu jest ciężki rum, który odpowiednio maskuje się w tej lekkości z pomocą umiejętnych sztuczek barmańskich. Magnolia i Czeremcha to też najodpowiedniejsze odwzorowanie polskiego lata. Jest lepko, leniwie, nostalgicznie, a wieczory pachną powoli nadchodzącą jesienią. Znacie to uczucie? W Cosmo dostaniecie je w płynie.

W ogóle mam wrażenie, że koktajlom w Cosmo brakuje właściwego dla typowych drinków „wygładzenia”. Tutaj bywa szorstko na końcu języka, naturalność smaków nie jest maskowana przez tony cukru czy gotowych mieszanek. Filozofią baru jest używanie sezonowych składników dostępnych regionalnie, stąd na przykład całkowita rezygnacja z cytrusów na barze, w miejsce których wstępują kordiały czy autorskie „fake lime”. Bar wygląda trochę jak laboratorium szalonego botanika, bo na widoku stoją wielkie słoje z infuzowanymi w wermucie kwiatami czeremchy czy butle z domowymi syropami z leśnych, polskich dobroci.

Ceny – szczerze mówiąc jak w każdym innym cocktail barze, czyli koktajl za około 30 zł. Dostając jednak w kieliszku tyle kreatywności i nietypowych składników zupełnie mnie ta kwota nie mierzi. Dobra wiadomość jest taka, że w poniedziałki między 17 a 19 jest happy hours i panie dostają drugiego drinka gratis, a panowie mają 20% zniżki. Tak, wiem, że to dyskryminacja, ale wyjątkowo w tym przypadku – jako kobiecie – mi to nie przeszkadza.

Ogromnie polecam edycję kwiatową w Cosmo i już nie mogę się doczekać ich kolejnych pomysłów na nadchodzące pory roku.

 

ul. Twarda 4 (parter budynku Cosmopolitan), strona www

Cosmo Bar

ładowanie mapy - proszę czekać...

Cosmo Bar 52.235497, 21.001596 Cosmo Bar
Co sądzisz? Skomentuj!
Chjena

Chjena Autor

Wątróbkę popijam mlekiem sojowym, o które potrafię pytać w takich miejscach jak Wars czy bufet sądowy. Istnieje niewiele rzeczy, których bym nie zjadła i należą do nich flaczki. W kuchni najważniejszy jest dla mnie pomysł i zaangażowanie, bo pasja to najlepsza przyprawa. Przejawiam nadmierne upodobanie do cekinów i panterki.