Cool Cat TR

Cool Cat TR

7.6

Kuchnia

7.5/10

Obsługa

8.0/10

Wnętrze

7.5/10

Cena/jakość

7.5/10

Plusy

  • świetne menu
  • dużo opcji śniadaniowych
  • ładna przestrzeń
  • kaszanka!

Minusy

  • często tłumy
  • zdarzają się małe wpadki jedzeniowe
  • nie najtaniej

 

Cool Cata na Powiślu znają już chyba wszyscy, więc na fali tej popularności przyszedł czas na otwarcie kolejnej lokalizacji. To dobra wiadomość, bo lokal na Solcu z gumy nie jest i czasem trudno się do niego dobić na weekendowe, leniwe śniadanko. Ja mieszkam w tak szczęśliwej dzielnicy, że i na Marszałkowską i na Powiśle mam dojazd w porywach do dziesięciu minut, więc właściwie wybieram sobie tego Fajnego Kota, o którym pomyślę jako pierwszym.

Koncepcja w obu lokalach jest praktycznie ta sama – to takie cool jedzenie z azjatyckim twistem. Nie ma tu ortodoksji i sztywnego trzymania się receptur przekazywanych z dziada pradziada, za to ogromnie dużo fantazji i czerpania inspiracji z kuchni całego świata. Pamiętam, że zanim ramen wszedł na stałe do karty, bardzo długo okresowo pojawiała się wariacja na temat tej zupy, przezornie jednak ramenem nie nazywana. Ludzie i tak zakochali się w tutejszym wywarze, choć ze względu na mocne odejście od tradycji ramenem nie można go było nazwać. Nieważne. Ostatecznie liczy się smak.

Lubię Cool Cata za jego bezpretensjonalność i luz, co widać też po starannie prowadzonych mediach społecznościowych. Propozycje w menu to spora doza comfort foodu, granicząca czasem już z foodpornem, ale nadal z zachowaniem wszystkich zasad dobrego smaku. Ja niezmiennie polecam tutejsze śniadania (choć raczej te z karty regularne, niż weekendowe zestawy – dla mnie są zwyczajnie trochę za małe i chyba wolę zamówić dwa inne śniadanie i wydać mniej więcej tyle samo kasy – ale to ja, z żołądkiem niepokonanym), czyli maślane tosty z awokado i kolendrą (choć raz dostałam ledwie letnie i się prawie obraziłam), aromatyczną szakszukę, a dla fit freaków miskę pełną samych zdrowych dobroci, na bazie quinoa. Mają też dobre bao, godne uwagi banchany do skubania w towarzystwie (6 sztuk za 25 zł to sensowna okazja!), no i mój osobisty hit, czyli boudin noir. To kaszanka bez kaszy podana na trójkątnym toście i przyozdobiona kolorowym ceviche z przegrzebków, co sprawia, że właściwie wygląda jak kawałek tortu. Ja wiem, że na kaszankę niektórzy kręcą nosem, ale ta ma w sobie niespotykaną dymność i kremowość, godną najgładszej polewy do ciasta. Spróbujcie. W dodatku możecie zamówić ją podając nazwę francuską, a wtedy to już w ogóle żadnej siary, że siedzicie w modnej knajpie w Warszawie i kaszanki Wam się zachciewa.

Cenowo nie jest najtaniej (a przynajmniej mam wrażenie, że w ostatnich latach dość podrożało), no ale coś poniżej 20 zł nawet skubniecie, więc do przeżycia. Śniadanie i kawa to koszt około 30 zł, w wersji full wypas bliżej pięciu dych.

Cool Cat TR to też ładnie zagospodarowana, wcale niełatwa (bo długa i wąska) przestrzeń restauracyjna, ładny efekt tworzą przede wszystkim zielone rośliny i lustra ustawione na końcu pomieszczenia. Siedzi się dość wygodnie, choć jednak brakuje miejsca na takie dłuższe rozłożenie się, no ale co robić, kolejni chętni czekają.

Nie jest tak, że jest to moja absolutnie ukochana knajpa w mieście, ale ma w sobie coś przyciągającego, co sprawia, że często wracam. Na Solec, do TR – bez różnicy. Chociaż czekajcie, chyba tylko w TR jest kaszanka w menu…

ul. Marszałkowska 8, 733 932 393, FB

Cool Cat TR

ładowanie mapy - proszę czekać...

Cool Cat TR 52.214948, 21.021135 Cool Cat TR
Co sądzisz? Skomentuj!
Chjena

Chjena Autor

Wątróbkę popijam mlekiem sojowym, o które potrafię pytać w takich miejscach jak Wars czy bufet sądowy. Istnieje niewiele rzeczy, których bym nie zjadła i należą do nich flaczki. W kuchni najważniejszy jest dla mnie pomysł i zaangażowanie, bo pasja to najlepsza przyprawa. Przejawiam nadmierne upodobanie do cekinów i panterki.