Cafe Kryzys

Cafe Kryzys

9.1

Kuchnia

7.5/10

Obsługa

10.0/10

Wnętrze

9.0/10

Cena/jakość

10.0/10

Plusy

  • Chyba najbardziej przyjazne miejsce w Warszawie
  • Wyjątkowo niskie ceny (i duże porcje)
  • Bogata oferta kulturalna squatu

Minusy

  • Zapach wilgotnych murów - jak to na skłocie w starej kamienicy

 

Cafe Kryzys to dość wyjątkowe w skali Warszawy miejsce, jest to bowiem anarchistyczna i wegańska jadłodajnia/kawiarnia na skłocie mieszczącym się w przedwojennej kamienicy. Można tu zjeść (po obfitym najedzeniu się chwilę wcześniej w Loving Hut miałem ochotę na jakieś ciastko, ale do wyboru były tylko jednogarnkowe dania ciepłe), napić się herbaty, kawy (ponoć prosto od zapatystów) albo piwa – wszystko w mocno anarchistycznej atmosferze – pod czarno-czerwonym sztandarem i z dostępną dla gości biblioteczką adekwatnej ideologicznie literatury.

Wszystkie dostępne w ofercie dania i napoje są oferowane w cenie podstawowej (pokrywającej koszty) oraz „solidarnościowej”, niewiele wyższej, ale za to z dodatkową kwotą przeznaczoną na utrzymanie lokalu i squatu. Świetny pomysł, a ceny są tak niskie, że – mam nadzieję – większość gości i tak wybiera opcję benefitową.

Zamówiłem „słoneczne warzywa”, które okazały się dość wyrazistą, pikantną i tłustą zupą z papryki, cebuli, cukinii i kto wie, czego jeszcze,  każdym razie smaczną i pożywną. Do tego herbata. W cenach „solidarnościowych”, czyli wyższych, łącznie 10 złotych polskich za wszystko.

I jeszcze słowo o klimacie – jest tu „staro” i czuć lekki zapach pustostanu, ale przy tym jest czysto. Goście są przyjaźni i uśmiechnięci, obsługa (i pies) też. Wypada powiedzieć „cześć” do bywalców nawet jeśli jesteśmy tu pierwszy raz. W przeciwnym razie… sami powiedzą. Co ciekawe, obsługiwała mnie dziewczyna o hinduskiej urodzie, która nie mówiła po polsku. Ale angielski nie był problemem. Zresztą w kontekście miejsca wspominanie o takich rzeczach jak narodowość jest trochę nie na miejscu 😉 Za ścianą akurat odbywał się spontaniczny koncert, najpierw punk rock z automatem perkusyjnym, później hinduska muzyka z dźwiękami bębenków i sitaru (?).

Macbooka też można ze sobą przynieść, a nawet zostawić go bez opieki. Nie zginie, w przeciwieństwie do sytuacji, która mogłaby się zdarzyć w dowolnej sieciowej kawiarni. Jest ultraprzyjaźnie i wszystko-friendly. Ale jeśli Lokal albo Chwast Food są dla Ciebie zbyt „czerwone” to w Kryzysie możesz doznać szoku kulturowego. I dowiedzieć się czegoś o świecie, bo regularnie odbywają się tu odczyty, spotkania autorskie i pokazy filmowe. Jeśli lubisz taki klimat, odwiedź koniecznie. Jeśli boisz się „strasznych lewagów z brudnego skłotu” – prawdopodobnie jest to właśnie to miejsce, w którym można przełamać swoje uprzedzenia.

ul. Wilcza 30, tel. 790 380 373, czynne od piątku do niedzieli, FB

Cafe Kryzys

ładowanie mapy - proszę czekać...

Cafe Kryzys 52.225115, 21.016368 Cafe Kryzys
Co sądzisz? Skomentuj!
Pan Tapir

Pan Tapir Autor

100% roślinożerca, przemierza warszawskie szlaki restauracyjne - od squatów po Gault&Millau - w poszukiwaniu nieoczywistych smaków i zaskoczeń. Kiedyś zjadł flaczki. Niecierpliwie czeka na dzień, w którym krakowski Vegab otworzy filię w stolicy.