Beerhub

Beerhub

8.3

Kuchnia

7.0/10

Obsługa

9.5/10

Wnętrze

8.5/10

Jakość/cena

8.0/10

Plusy

  • Osiedlowy multitap ze świetnym klimatem
  • Sympatyczna i kompetentna obsługa
  • Duży wybór piw wysokiej jakości
  • Letnie kino, planszówki i inne aktywności

Minusy

  • Lokal mógłby być nieco większy
  • Bardzo doceniłbym więcej wegańskich przekąsek

 

Jestem fanem multitapów, a szczególnie cieszą mnie powstające jak grzyby po deszczu multitapy osiedlowe. Kapitalne inicjatywy, dzięki którym nie trzeba jechać daleko, aby napić się dobrego piwa. Jedno z takich miejsc funkcjonuje od jakiegoś czasu na Jelonkach, naprzeciwko Hali Wola, czyli w sensownym zasięgu nie tylko dla mieszkańców Bemowa, ale też Bielan, czy dalszej Woli.

Beerhub mieści się na parterze domku jednorodzinnego i specjalnie duży nie jest – mała salka z barem i sprzedażą piwa na wynos, druga, nieco większa ze stolikami i ogródek na tyłach, gdzie latem organizowane są pokazy filmowe (akurat w czasie naszej wizyty zacinał zimny deszcz, rozkosze ogródka nie wchodziły więc w grę).

Do dyspozycji gości jest osiem kranów z rzemieślniczym piwem (w czasie jedynej na razie wizyty trafiłem na pewną nadreprezentację Browaru Łańcut, ale że łańcuckie piwa są super, nie było na co narzekać), lodówka z dużym wyborem butelkowego, serwowane jest także wino, prosecco i drobne przekąski. Klimatu dodaje niezobowiązujący (ale dopracowany) wystrój, dostępne dla klientów bardzo liczne gry planszowe i ogarnięta, a jednocześnie kulturalna obsługa.

Weganie mogą narzekać na minimalny wybór przekąsek (orzeszki, oliwki), wegetarianie i osoby preferujące kuchnię tradycyjną mogą zakąsić piwo także sałatkami oraz ciepłymi kanapkami.

Bardzo fajne miejsce i żałuję, że mam tam średnio po drodze (a w połowie drogi dodatkowo kusi Piwna Sprawa), mam jednak nadzieję, że uda mi się wrócić – wielokrotnie 🙂

ul. Powstańców Śląskich 20B, tel. 791 570 001, FB

Beerhub

ładowanie mapy - proszę czekać...

Beerhub 52.228049, 20.915984 Beerhub
Co sądzisz? Skomentuj!
Pan Tapir

Pan Tapir Autor

100% roślinożerca, przemierza warszawskie szlaki restauracyjne - od squatów po Gault&Millau - w poszukiwaniu nieoczywistych smaków i zaskoczeń. Kiedyś zjadł flaczki. Niecierpliwie czeka na dzień, w którym krakowski Vegab otworzy filię w stolicy.