Astanga Cafe

Astanga Cafe

7.8

Kuchnia

6.0/10

Obsługa

9.0/10

Wnętrze

9.0/10

Cena/jakość

7.0/10

Plusy

  • Dobra energia dosłownie unosi się w powietrzu
  • Smaczne przekąski, duży wybór herbat

Minusy

  • Lokalu trzeba trochę poszukać

 

Do Astangi poszliśmy na herbatę i deser po odwiedzeniu odświeżonego Vege Bistro. Z pełnymi brzuchami, dlatego kartka na drzwiach windy „awaria” w połączeniu z informacją o tym, że Astanga znajduje się na siódmym piętrze, trochę nas przeraziły 😉 Na szczęście, z uwagi na specyficzną konstrukcję budynku, siódme piętro okazało się w praktyce trzecim.

Sama zaś Astanga okazała się być barkiem przy studio jogi. Malutkim, ale sympatycznym. Już samo to, że na teren studia trzeba obowiązkowo wchodzić bez butów, sprawia, że siłą rzeczy gość nieco się relaksuje (chyba, że ma dziurawe skarpetki). A w dalszym relaksie pomaga nastrojowa „wschodnia” muzyka, miękkie poduszki, zapach kadzidełek i spory wybór napojów dla zdrowego ciała i ducha, w tym koktajle owocowe i różnorodne herbaty. Swoją herbatkę zagryzałem czekoladkami raw/witariańskimi, bardzo dobrymi i mało słodkimi, można zjeść też raw-batonik albo jabłko. Słowem jest bardzo zdrowo i smacznie, choć trudno mówić o rozbudowanej karcie.

Astanga Cafe prawdopodobnie nie jest miejscem, gdzie trafi się z ulicy, ale jeśli już się trafi, to można spędzić czas w miłej i spokojnej atmosferze, poczytać jedną z dostępnych dla gości książek (oczywiście głównie joga i duchowość Wschodu) albo po prostu pozostać sam na sam z myślami i dobrą herbatą.

ul. Gałczyńskiego 4, tel.  22 465 88 10, WWW

Astanga Cafe

ładowanie mapy - proszę czekać...

Astanga Cafe 52.233953, 21.020440 Astanga Cafe
Co sądzisz? Skomentuj!
Pan Tapir

Pan Tapir Autor

100% roślinożerca, przemierza warszawskie szlaki restauracyjne - od squatów po Gault&Millau - w poszukiwaniu nieoczywistych smaków i zaskoczeń. Kiedyś zjadł flaczki. Niecierpliwie czeka na dzień, w którym krakowski Vegab otworzy filię w stolicy.