Artezan

Artezan

8

Kuchnia

8.0/10

Obsługa

8.0/10

Wnętrze

8.0/10

Cena/jakość

8.0/10

Plusy

  • Wesołe wnętrze, na przekór pubowym stereotypom
  • Piwa z jednego z lepszych browarów rzemieślniczych w kraju
  • Dużo miejsca

 

Pub Artezan, firmowy multitap browaru o tej samej nazwie, skromnie kryjący się przecznicę od imprezowego zagłębia przy Sienkiewicza, zaskoczył mnie najpierw wystrojem. Spodziewałem się czegoś, co podobnie jak sam browar, który mieści się w dawnej fabryce, będzie industrialne, loftowe, surowe. Tymczasem jest tu wesoło, kolorowo, klimat kojarzy się bardziej z jakąś zdrową jadłodajnią niż ze świątynią złotego trunku (i to w rzemieślniczym wydaniu). Ale kto mówi, że piwo jest niezdrowe? 😉 Na ścianie przy wejściu gości wita sympatyczny jeżyk z logo browaru, i tak właśnie tu jest – po prostu sympatycznie.

Na kranach wyłącznie produkty Artezana. Co oczywiście nie dziwi. A ponieważ jest to browar rzemieślniczy z mojej osobistej czołówki, to narzekać nie będę. W czasie naszej wizyty w lodówce chłodziło się chyba jeszcze coś z innych browarów, ale kto by sobie tym zawracał głowę, kiedy z kranów leje się Mera IPA, Czarna Wołga, Cymbopogon, Bałwan, czy kwaskowy Raburbon? Dla tych, którym piwo nie wystarcza, są też mocniejsze trunki. Sala przestronna, do tego na ulicy jeszcze niewielki ogródek, obsługa sympatyczna, mamy więc do czynienia z bezpretensjonalnym i przyjemnym multitapem. Jeśli znacie „najlepszy browar w Błoniu”*, to nie trzeba Was namawiać na odwiedziny w ich warszawskiej placówce. Jeśli nie, to tym bardziej polecam!

*takie zgrabne hasło reklamowe ukuł spontanicznie jeden z pracowników browaru w czasie dni otwartych w zakładzie – wprawdzie było już późno, a trzeźwy nie był prawdopodobnie nikt, uważam ten „claim” za bardzo udany i uważam, że Artezan powinien posługiwać się nim w oficjalnej komunikacji marketingowej.

ul. Moniuszki 1A, FB

Artezan

ładowanie mapy - proszę czekać...

Artezan 52.234946, 21.012520 Artezan
Co sądzisz? Skomentuj!
Pan Tapir

Pan Tapir Autor

100% roślinożerca, przemierza warszawskie szlaki restauracyjne - od squatów po Gault&Millau - w poszukiwaniu nieoczywistych smaków i zaskoczeń. Kiedyś zjadł flaczki. Niecierpliwie czeka na dzień, w którym krakowski Vegab otworzy filię w stolicy.