Ambasada

Ambasada

8.9

Kuchnia

9.5/10

Obsługa

9.5/10

Wnętrze

8.5/10

Cena/jakość

8.0/10

Plusy

  • Świetna kuchnia
  • Ładne wnętrze
  • Miła i zorientowana obsługa
  • Bardzo przyjemna lokalizacja

Minusy

  • "Odkwaszająca" woda powinna pozostać w asortymencie altmedowych znachorów

 

Ambasada wśród wegańskiej braci w stolicy uchodzi za „to” miejsce, gdzie można pójść w ciemno na elegancką kolację z roślinnych składników. Dlatego kiedy zostałem tam zaproszony na romantyczny wieczór, ucieszyłem się mocno. Wówczas nie obeszło się jednak bez małego zgrzytu. Okazało się, ze w kwestii weganizmu/wegetarianizmu Ambasada jest dość niekonsekwentna – okresowo z karty znikały i pojawiały się z powrotem ryby. Podobno „on popular request” – żeby goście, którzy chcą przekąsić jakieś zwierzę też coś dla siebie mieli. Jak dla mnie – bez sensu, bo przy tak wysokim poziomie kuchni można poradzić sobie i z wymagającymi smakoszami także z użyciem składników czysto roślinnych. Jednak rewizyta i rozmowa z obsługą przyniosły dobrą wiadomość: menu Ambasady ponownie jest w pełni wegańskie i ponoć takim ma pozostać! I jeszcze jeden minus, zanim przejdę do zasłużonych zachwytów – są nim dziwne, altmedowe afiliacje Ambasady, która na swojej stronie internetowej (i w lokalu, choć tam mniej namolnie) promuje „odkwaszającą wodę”, cudowny lek na wszystko. Ziębizmom mówię stanowczo „nie”, dlatego ten wątek trochę mi zaburza odbiór świetnego miejsca, którym jest Ambasada.

Zostawiając jednak na boku te przedziwne historie i przechodząc do „plusów dodatnich” – a znajdzie się ich trochę – zacznę od lokalizacji. Pałac Zamoyskich to miejsce wyjątkowe. Choć akurat magnackich rezydencji mamy w Warszawie sporo, to ta przy Foksal zawsze mnie zachwycała. „Ambasada” to jeden z lokali, które mieszczą się w tym wyjątkowej urody pałacu, zamykającym jedną z ładniejszych stołecznych uliczek. Wnętrze jest… bardzo białe 🙂 Ale jednocześnie jest tu przytulnie, nie ma mowy o minimalistycznej sterylności. Wyjątkowa jest też łazienka, ale nie będę spoilował, koniecznie sami ją odwiedźcie przy okazji wizyty w restauracji. Uroku wnętrzu dodają też liczne rośliny (w tym świeże zioła w specjalnych, oświetlonych „mikroszklarniach”). A przy tym wszystkim nie ma tu śladu zadęcia. Miła i kontaktowa obsługa stara się, aby goście czuli się dobrze od momentu przekroczenia drzwi. W ciepłym sezonie można też usiąść na fajnym tarasie.

Podczas pierwszej wizyty na przystawkę zdecydowałem się na smakowitą sałatkę z (m.in.) rucoli i panierowanego tofu. Była naprawdę dobra, uroku dodawały orzeszki i nasiona oraz kawałki pieczarek. Choć do poziomu mistrzowskiego zabrakło dosłownie odrobinę, bo podobną, ale jeszcze smaczniejszą, jadłem w nieodżałowanym, efemerycznym „The One”, które wpadło, namieszało na stołecznej scenie restauracyjnej, aby zniknąć, przekształciwszy się w fafnastą restaurację bałkańską. Sałatka była naprawdę bardzo zacnym preludium do dania głównego, czyli „wegetti” – wegańskiego spaghetti na bazie kukurydzianego makaronu, z bardzo mocno pomidorowym sosem pomidorowym 🙂 Talerz z szerokim brzegiem tworzył złudne wrażenie niedużej porcji, ale okazał się głęboki i w miarę jedzenia coraz bardziej czułem, że przystawką i daniem głównym można się tu naprawdę najeść. Do tego smaczne hiszpańskie wino – zorientowany kelner był w stanie z miejsca doradzić, które z proponowanych win są wegańskie, co wcale nie jest tak oczywiste, za co kolejny plus.

Ostatnio, już w ciepłych i słonecznych okolicznościach przyrody, miałem okazję zjeść doskonałego wegeburgera, poprzedzonego talerzem przystawek – naprawdę potężnym. Oba dania możecie zobaczyć na zdjęciach poniżej – zaręczam, że smakowały jeszcze lepiej niż wyglądały (a wyglądały doskonale). Skutek był taki, że po zjedzeniu we dwoje wspomnianych przystawek i dania głównego w liczbie 1 na osobę, absolutnie nie mieliśmy już siły i miejsca na deser. Tak więc fakt, że jest tu elegancko i stylowo, a ceny są nieco (tylko nieco) wyższe niż w innych wegańskich lokalach w Warszawie, nie oznacza, że nie można się najeść – wręcz przeciwnie!

Ogólne wrażenia mam więc bardzo dobre, mocno trzymam kciuki za to, aby obecny w pełni roślinny status restauracji utrzymał jak najdłużej. Ale poza tym (i z przymknięciem oka na altmedowe mambo dżambo) Ambasada jest obecnie fajnym wegańskim miejscem. Gorąco polecam, tylko zawczasu upewnijcie się, czy/co aktualnie serwują.

ul. Foksal 1, tel. 22 826 52 04, FB

Ambasada

ładowanie mapy - proszę czekać...

Ambasada 52.234177, 21.023844 Ambasada
Co sądzisz? Skomentuj!
Pan Tapir

Pan Tapir Autor

100% roślinożerca, przemierza warszawskie szlaki restauracyjne - od squatów po Gault&Millau - w poszukiwaniu nieoczywistych smaków i zaskoczeń. Kiedyś zjadł flaczki. Niecierpliwie czeka na dzień, w którym krakowski Vegab otworzy filię w stolicy.