Afera na Poznańskiej

Afera na Poznańskiej

6

Kuchnia

6.0/10

Obsługa

6.0/10

Wnętrze

6.0/10

Plusy

  • domowe jedzenie
  • przyjazne ceny
  • niezobowiązujący klimat

 

Miejsce z pozoru niczym się nie wyróżnia, trochę alkoholi, kuchnia stosunkowo przaśna, wódka odpowiednio zmrożona, a wystrój dość nijaki, a mimo wszystko coś tutaj przyciąga. Może to ta urocza nazwa (lubię słowo „afera”), a może jakaś taka bezpretensjonalność, nie udawanie niczego czym się nie jest, tylko serwowanie po uczciwemu kapuśniaku, kopytek i kotletów. Bo czemu nie.

Ponieważ pracuję dosłownie kilkanaście metrów dalej, znajomi z biura szczególnie upodobali sobie Aferę na lunche. Niby trudno mi zrozumieć dlaczego, bo porcje w moim odczuciu nie są specjalnie duże, a daniom zawsze towarzyszy znacznie przesłodzona herbata. Niemniej jednak na hasło „to idziemy jeść do Afery” jakoś podejrzanie się ożywiam i pałaszuję ze smakiem to, co mi podadzą. Bo w sumie sama w domu nigdy nie zrobię sobie kartaczy solidnie okraszonych boczkiem ani sosu zaprawionego mąką, gdyż oficjalnie stronię od takich kalorycznych smaków, a prawda jest taka, że są to obiady niezwykle sentymentalne.

Ponoć nieźle się tu też pije, ja póki co tylko jadłam. Jak ktoś ma ochotę na obiadek, który przywoła dzieciństwo, to zapraszam do Afery na lunch za niecałe 20 zł.

ul. Poznańska 13, 503 755 174, FB

[Google_Maps_WD id=16 map=16]

Co sądzisz? Skomentuj!
Chjena

Chjena Autor

Wątróbkę popijam mlekiem sojowym, o które potrafię pytać w takich miejscach jak Wars czy bufet sądowy. Istnieje niewiele rzeczy, których bym nie zjadła i należą do nich flaczki. W kuchni najważniejszy jest dla mnie pomysł i zaangażowanie, bo pasja to najlepsza przyprawa. Przejawiam nadmierne upodobanie do cekinów i panterki.